Możesz mieć to, czego pragniesz (CUDA)

osobista stylistka

Udostępnij

Share on facebook
Share on linkedin
Share on twitter
Share on email

Zdarzyło mi się to tak wiele razy, że zaczynam rozumieć i wierzyć, że to naprawdę tak działa.

Wiele lat temu wydrukowałam projekt domu, który znalazłam w jakiejś “przypadkowej” gazecie. Był przecudny, wyjątkowy i choć wydawało się to nierealne, to zapragnęłam go mieć. Kilka lat później spotkałam mężczyznę w którym się zakochałam. Okazało się, że tak jak ja, zaczyna on nowy etap w życiu i że w prezencie dostał działkę pod Warszawą od rodziców. Pokazałam mu projekt domu, który miałam wydrukowany od lat, a dziś w tym domu mieszkamy.

Przypadek?

Pewnego dnia, będąc na wakacjach w Niemczech, rozmawialiśmy z naszymi podróżnymi przyjaciółmi o możliwościach podróżowania bez hotelu, na dziko, blisko natury i przyrody. I wtedy wymarzyłam sobie namiot dachowy samochodowy, kompletnie nie wiedząc czy takie rozwiązania istnieją. Myślałam, że go zbuduję na dachu samochodu, w swojej wyobraźni tworzyłam konstrukcję, widziałam wszystkie te niezwykłe miejsca w których się zatrzymujemy. Mój mąż sceptycznie podchodził do tego pomysłu twierdząc, że jeśli takie namioty istnieją, to pewnie jedynie na terenowych samochodach. Poszedł biegać i tego dnia postanowił przebiec 10 kilometrów. Kiedy zegar biegowy pokazał mu dokładnie 5 kilometrów, gdy już chciał zawracać, to nagle spostrzegł, że w zasięgu jego wzroku stoi mały, osobowy samochód, a na jego dachu zamontowany jest namiot dachowy w którym śpią jacyś nieznani podróżnicy.

Kilka miesięcy później wypożyczyliśmy taki namiot dachowy samochodowy i pojechaliśmy z nim w pierwszą podróż. Dziś marzymy o zakupie takiego namiotu i podróżach we wszystkie miejsca świata o których marzymy. To wszystko narysowałam na mapie marzeń i jestem przekonana, że to marzenie spełnimy.

Przypadek?

W tym roku zabraliśmy się mocno za prace ogrodowe. To znaczy mój mąż się zabrał, wstaje codziennie rano i pracuje w ogrodzie naszych marzeń. Chce posadzić nową, piękną, zieloną trawę, specjalną maszyną czyści kamienie, które wiele lat temu zostały położone na naszym tarasie, wyrównuje kostkę brukową, a wszystko dlatego, że w tym roku chcemy stworzyć piękny czas pod naszym coraz większym orzechem, leżąc pod moskitierą i czytając książki.

Prowadzę swoją firmę, pracuję jako Style Coach (osobista stylistka w połączeniu z trenerem rozwoju osobistego w jednym) i nie potrzebuję biura do tego, aby pracować. Mam je w swoim cudnym domu. Niegdyś zagospodarowałam piękny stół ogrodowy i do dziś wykorzystuję go jako biurko, ale w związku ze zmianami w naszym ogrodzie już wkrótce zostanie wystawiony na stałe na zewnątrz. Zaczęłam więc rozmyślać skąd wziąć biurko do pracy, jak powinno wyglądać i jakiej wielkości być. Mój mąż przeszukał Internet i zaproponował biurko, które można było zakupić od ręki. Gdy usłyszałam cenę, to skrzywiłam się i uznałam, że musi być inny sposób.

Jestem łowcą okazji, kocham ubrania z drugiej ręki, uwielbiam poszukiwać najlepszych rozwiązań. Więc zaczęłam szukać w Internecie okazji, niedrogiego biurka do przerobienia. Niestety nic nie znalazłam. Wkrótce okazało się, że zbliża się dzień wystawiania dużych przedmiotów, śmieci, które dwa razy do roku są zabierane z pod naszych domów w naszej okolicy.

Ponieważ byłam też po wywiadzie z Justyną, założycielką second handu Wanda Vintage, to wiedziałam, że właśnie w taki sposób ona odnajduje perełki, ale nie tylko w postaci ubrań, ale też dodatków, mebelków, czy przeróżnych historycznych wręcz ozdób.

Przypadek?

Uznałam, że to świetny pomysł i zapisałam tę datę w kalendarzu. Wkrótce również i mój mąż w wyniku porządków wiosennych zaczął wystawiać to, czego już nie potrzebujemy przed dom. Okazało się, że niemalże wszystko to, co wystawiliśmy znikło w mgnieniu oka mimo, że śmieciarka zabierała te rzeczy dopiero na następny dzień rano. Wtedy zrozumiałam, że są też inni łowcy i że trzeba było na te łowy wybrać się dzień wcześniej wtedy, kiedy większość ludzi wystawia to, czego chce się pozbyć.

Stwierdziłam – trudno, ale nie porzucałam tej myśli. Następnego dnia z samego rana mój mąż wybrał się na trening i biegł przez naszą okolicę. Wrócił i stwierdził, że zostały już tylko same śmieci i że żadnego biurka nie ma. Uznałam, że trudno, ale i tak zamierzałam sprawdzić to osobiście.

Tego dnia jechałam do fryzjera i postanowiłam wyjechać piętnaście minut wcześniej. Przejechałam okolicę i faktycznie już nic nie było. Ruszyłam więc w stronę Warszawy po drodze mijając wielką śmieciarę. Zrozumiałam, że wszystko zrobiłam za późno, ale i tak rozglądałam się po okolicach. Wsie były czyściusieńkie, a przy drodze nie było żadnych śmieci, a tym bardziej mebli. Jechałam więc dalej, gdy nagle coś dużego mignęło mi po lewej stronie. Spojrzałam w lusterko i z niedowierzaniem wrzuciłam wsteczny bieg. Na drodze nie było nikogo, więc stałam na środku jak oniemiała ze zdziwienia. To było biurko.

Zaparkowałam i zadzwoniłam domofonem do posesji przed którą stało biurko. Wyszła starsza Pani, której zapytałam z niedowierzaniem czy to biurko jest do wzięcia. Potwierdziła, więc zaczęłam rozkładać fotele, aby biurko mogło się zmieścić do mojego auta. Cudna, starsza Pani pomogła mi je włożyć i nagle powiedziała: chyba się spóźniłam, bo śmieciarka zabrała już chyba wszystkie duże rzeczy. Widocznie to biurko czekało na Panią.

Przypadek?

Jaki jest więc wzór na prawo przyciągania?

Według mnie jest to ogromne pragnienie z głębi serca + działanie!

Jeśli naprawdę czegoś chcesz i stawisz się do działania, to prędzej czy później okaże się, że wszystko jest możliwe!

Justyna Krawczyk

Zapisz się do Newsletter'a

Bądź na bieżąco

Przeczytaj więcej

Nazywam się Justyna Krawczyk. Jestem właścicielką i założycielką firmy Jak Być Szczęśliwą Kobietą, licencjonowaną Style Coach™ (Osobista Stylistka i Life Coach w jednym).

POZNAJ KURS

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTER'A

Przewiń do góry

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies.