Czy przyjmiesz moje wybaczyny?

osobista stylistka

Udostępnij

Share on facebook
Share on linkedin
Share on twitter
Share on email

Bardzo długo żyłam w poczuciu beznadziei, czułam się ofiarą, pokrzywdzoną przez los. Nie wiedziałam nawet, że warto wybaczyć. W ogóle nie brałam tego pod uwagę. Myślałam wciąż o tym, co poszło nie tak, że to tamten czy tamta jest winna. Chodziłam z uczuciem krzywdy, ale też ogromnych złości i pretensji. Czekałam na wybaczyny (przeprosiny) jak to mówi moja cudna córeczka wciąż atakując osoby, które sprawiły, że czułam się beznadziejnie.

Te uczucia choć wymierzone w kogoś innego najbardziej męczyły jednak mnie samą.

Kilka lat temu sięgnęłam po pierwszą książkę z tematyki rozwoju osobistego. Potem po kolejne. Dziś mam za sobą setki przeczytanych książek, rożnych kursów rozwojowych, a co najważniejsze odkrycia, które zmieniły moje życie. Bo nie wystarczy tylko czytać, ale warto też wprowadzać odkryte mądrości w życie. Długo jednak myślałam, że skoro jestem już w rozwoju od kilku lat, to pewne rzeczy powinny się zadziać same. Na przykład powinnam umieć wybaczyć, czy zrobić to czy tamto, czuć się tak jak należy, ale po pewnym czasie zrozumiałam, że to tak nie działa.

Czekałam na wybaczyny.

Nikt jednak nie przyszedł mnie przeprosić, a jednak wybaczyłam. Zajęło mi to wiele lat, ale skoro się udało, co szczerze mówiąc uważam za czystą magię, to przychodzę się dziś z Tobą podzielić tym, jak do tego doszło.

1.Wiedzieć, a czuć

Jest ogromna różnica między tym, co wiemy, a tym, co w głębi serca czujemy. Nie da się tego przeskoczyć, nie da się postanowić, że coś czujemy. Ja tego nie umiem zrobić na siłę. Albo coś czuję, albo nie. Jeśli czegoś nie czuję, a sama myśl mi się podoba ale jeszcze tego nie czuję, to znaczy, że jest jeszcze robota do zrobienia. Bardzo długo myślałam, że skoro mam decyzję, że chcę wybaczyć i pozbyć się złości, to wystarczy.

Jednak ogromne uczucie wybaczenia przyszło po latach pracy “nad” lub też “ze sobą”. Będąc w rozwoju osobistym wiele lat, po wielu ciekawych warsztatach i osobistej terapii. Nie da się wybaczyć (ja nie umiałam) bez zrozumienia siebie, poznania siebie, odkrycia kim jestem. Określenia swoich wartości i najważniejszych życiowych celów i misji życia. Dopiero po tej ogromnej pracy byłam w stanie przejść na wyższy poziom czyli do punktu numer dwa.

2.Wybaczyć sobie

Zanim wybaczyłam innym, wybaczyłam najpierw sobie. Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, ile mam zarzutów do samej siebie. O wszystko! Na przykład o to, że jestem niewystarczająco dobra, że jestem fatalną matką, partnerką, że popełniłam błędy, a nawet za to, że nie umiem wybaczyć!

Uczyłam się być dla siebie dobrą, łagodną i tego, aby zawsze być po swojej stronie. To przyniosło wybaczenie, zrozumienie ale też miłość do samej siebie. Stać po swojej stronie zamiast kopać się kiedy leżysz na podłodze i nie masz siły się podnieść. Stać po swojej stronie znaczy wiedzieć, że postąpiło się źle, ale podnieść siebie z podłogi, przytulić i pogadać. O tym co poszło nie tak, dlaczego i co można zrobić w przyszłości inaczej. Wybaczyć sobie, uśmiechnąć się do siebie, złapać siebie za rękę i iść dalej. To znaczy być po swojej stronie i wybaczyć sobie. Może brzmi banalnie, może łatwo. Dla mnie łatwe to nie było, bo w kopaniu samej siebie byłam mistrzem. Ale nauczyłam się więc wierzę, że i Ty możesz.

3.Wybaczyć innym

Dopiero wtedy, gdy poczułam to w sercu, gdy poczułam to w sobie, to umiałam wybaczyć innym. W mojej książce “Jak jedna, mała zmiana może odmienić Twoje życie” poświęciłam cały rozdział właśnie na ten temat. Bo jest szalenie ważny i piękny. Osoba, której pragnęłam wybaczyć, to moja Mama do której większość mojego życia miałam pretensje o to, że nie była taka jak mnie się wydawało, że powinna być. Jak chciałam, aby była. Nosiłam żal i pretensje całymi latami nie wiedząc, że zjadają przede wszystkim mnie. Chciałam wybaczyć, wiedziałam, że chcę to zrobić, ale kompletnie tego nie czułam. Gdy poczułam, gdy przyszedł ten piękny moment, to umiałam spojrzeć na Nią nie tylko jak na Mamę, ale przede wszystkim jak na człowieka, który ma swoją historię.

No właśnie – spojrzałam na Nią jak na człowieka, a nie jedynie jak na Mamę. Przecież to przede wszystkim człowiek, kobieta, która ma swoje wspomnienia o których nawet nie wiem. To osoba, która ma swoje doświadczenia i przeżycia, które ją ukształtowały. Spojrzenia na Nią jak na człowieka przyniosło ukojenie, ale też pokazało jak wiele dobra dostałam i wciąż dostaję.

Dostrzegłam to, wybaczyłam i pokochałam na nowo. Ale dopiero wtedy, gdy to poczułam i wybaczyłam najpierw sobie.

Justyna Krawczyk

Zdjęcie: Ania Fauzer

Zapisz się do Newsletter'a

Bądź na bieżąco

Przeczytaj więcej

Nazywam się Justyna Krawczyk. Jestem właścicielką i założycielką firmy Jak Być Szczęśliwą Kobietą, licencjonowaną Style Coach™ (Osobista Stylistka i Life Coach w jednym).

POZNAJ KURS

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTER'A

Przewiń do góry

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies.