BlogOsobista Stylistka radzi

Przegląd szafy bez kwiatów, kolacji przy świecach i połysku na podłogach

Od 2 października 2018 brak komentarzy

Napisała dziś Ania do której jadę na przegląd szafy w przyszłym tygodniu. Pyta czy jadam mięso, bo chciałaby przygotować mi ciepły posiłek. Agata w zeszłym miesiącu pytała zestresowana czy nie przestraszę się starej kawalerki na warszawskim Ursynowie, a Aga stresowała się dzieckiem, którego nie mogła oddelegować do koleżanki.

Kochana, ja przeglądam jedynie Twoją szafę a nie lodówkę. Stare mieszkania nie są mi straszne, a dziecko w pokoju obok z miłą chęcią poznam.

To ma być przyjemność. Naprawdę. Nie obowiązek, nie test do zaliczenia i nie wizyta perfekcyjnej pani domu. Sama perfekcyjna nie jestem, a co więcej nie przyjechałam Ciebie oceniać, a spędzić miło z Tobą czas i Ci pomóc.

Jestem Osobistą Stylistką, Style Coachem, właścicielką szkoły dla Stylistek i kreatorek wizerunku New Style Academy, mamą, żoną, przyjaciółką i kompletnie nieidealną kobietą. Mnie też zdarza się mieć bałagan w domu, mnie też czasem spłynie makijaż i mnie też wiele rzeczy nadal nie wychodzi. Nie męczy mnie to już. Mam świadomość tego, co chcę zmienić i tego, czego chcę od życia. Staram się rozwijać, być coraz lepsza ale przyjmuję lekcje, które są wpisane w moje życie i już.

Zresztą zobacz co piszą o mnie moje kochane Kursantki.

Także żadna ze mnie wielka Pani, a dziewczyna z sąsiedztwa, która kocha to, co robi i z chęcią Ci pomoże.

Do ideałów nie należę. Też mam zmarszczki, czasem za dużo jem i chodzę z niepomalowanymi paznokciami. Zresztą sama zobacz. Ale wiesz….cieszę się życiem, doceniam to, kim jestem, kim się stałam, kocham życie jak nigdy wcześniej i zaczęłam się w życiu po prostu dobrze bawić. Nie zawsze tak było i nie zawsze tak jest. A na taki efekt i takie samopoczucie pracowałam ostatnie 6 lat. Zdarzają mi się trudne dni i chwile, ale już wiem o co w tym wszystkim chodzi. Stanęłam też przed obiektywem cudownej Ani Danielewskiej, wspaniałej fotograf mimo, że najmłodsza i najchudsza nie jestem. Ale coraz gorzej wychodzi mi trzymanie się reguł, które moimi regułami nie są. Coraz lepiej wychodzi mi słuchanie siebie.

Pamiętam jednak jeden przegląd szafy po którym myślałam, że zrezygnuję. Naprawdę. To było kilka lat temu w pewnym starym domu ze skrzypiącą podłogą. Pojechałam do Olsztyna z samego rana i pamiętam tę podróż bardzo dobrze. Całą drogę świeciło słońce a ja słuchałam audio booka. Przyjechałam punktualnie mimo, że błądziłam po drodze. Żaden ze mnie wytrawny kierowca.

Zosia zniosła wszystkie ubrania do salonu. Ponieważ nie było tego zbyt dużo postanowiła znieść ze strychu ubrania, które nie mieściły jej się w szafie albo były stare i nie wiedziała co z nimi zrobić. Gdy otworzyła worki niemiło zapachniało, ale to, co stało się kilka minut później przeszło moje najśmielsze wyobrażenia. Z worków wyleciały różne owady a na ubraniach wiły się larwy. Tylko patrzyłam czy nie wybiegną jakieś szczury 😉 To faktycznie było coś, czego nie mogłam zaakceptować. Na szczęście Zosia też. Natychmiast zaczęła pakować worki i postanowiła je wyrzucić. Zrobiłyśmy przerwę bo emocje sięgały zenitu, ale po gorącej kawie zabrałyśmy się do pracy. Długo wspominałam to wydarzenie i faktycznie takie atrakcje to jedyne z tych, których nie przewiduję w swojej pracy. Kurz, stosy ubrań, czasem bałagan i brak mleka roślinnego do kawy, to moje życie powszednie. I wiesz co? Kocham je.

Uściski,

Justyna

Leave a Reply