BlogKonkursy

Pamiętacie Dorotę? Możecie zrobić dla niej coś niezwkłego!

By 25 sierpnia 2012 Wrzesień 1st, 2016 No Comments

Kochani!

Dorota otrzymała od nas wyróżnienie w naszym majowym konkursie. Nagrodą była profesjonalna sesja zdjęciowa w Paproch Studio oraz stylizacja do zdjęć.Efekty sesji możecie podziwiać poniżej.

To było dla Doroty duże i pozytywne przeżycie, choć na chwilę zapomniała o chorobie. Jednak ta skutecznie o sobie przypomina i dlatego tak bardzo potrzebna jest Wasza pomoc!

Przeczytajcie historię Doroty, pomagajcie i przesyłajcie dalej!

Mam na imię Dorota. Jestem młodą 32-letnią żoną i mamą dwójki chłopców 5-letniego Kuby oraz 2 – letniego Ignacego. W 2010 roku tuż przed Świętami Bożego Narodzenia zdiagnozowano u mnie nowotwór piersi. Niestety późno a można było wykryć go już 6 miesięcy wcześniej.

W lipcu po samokontroli piersi (po zakończonej laktacji) wyczułam niewielkie zgrubienie. Od razu udałam się do ginekologa, który skierował mnie na badanie USG. Lekarz specjalista zauważyła w badaniu zmiany lecz powiedziała, że to pozostałość po laktacji nic złego się nie dzieje – czułam się  uspokojona. Zleciła kontrolę po 3 miesiącach i na kolejnym badaniu zmianę określiła jako torbiel lub ropień lub stan zapalny. Od ginekologa dostałam antybiotyk a skorupiak wciąż się rozwijał…

W końcu inny lekarz w grudniu skierował mnie na biopsję, która potwierdziła najgorsze. Po wielkim szoku i traumie pomyślałam cóż, stało się – trzeba się leczyć. „Skorupiak” zaatakował już kości, płuca i wątrobę. Niestety doszło do złamania trzonów kręgów i konieczna była natychmiastowa operacja zabezpieczająca rdzeń kręgowy przed uszkodzeniem i paraliżem całego ciała. Od tamtego czasu nie mogę się schylać i niczego podnosić. Moja aktywność ruchowa została ograniczona. Po operacji nie mogłam chodzić – wielu czynności musiałam nauczyć się od nowa. Do dziś w niektórych pracach domowych potrzebuję pomocy osób trzecich. Lekarze orzekli całkowitą niezdolność do pracy. Przeszłam chemioterapię i radioterapię, którą zakończyłam w lipcu 2011. Obecnie uczęszczam na rehabilitację, która mam nadzieję pomoże wrócić mi do pełniejszego życia.

Już byłam taka szczęśliwa, że chemia zadziała. W piersi zrobiło się zwapnienie, w wątrobie zmiana się bardzo zmniejszyła, w płucach też☺. Kolejne badania tomograficzne pokazywały, że jest regresja choroby.

Aż tu w lutym 2012 pojawiły się bóle głowy i tomografia potwierdziła najgorsze – doszło do przerzutów do mózgu. Kolejne wizyty, kolejne konsultacje, aby znaleźć najlepsze rozwiązanie.

W chwili obecnej jestem w trakcie chemioterapii, ponieważ nastąpiła progresja guza w piersi.

Mam ogromne pokłady energii, żeby walczyć dalej – mam dla kogo. Choroba bardzo zmieniła moje życie i moich bliskich. Cieszę się każdym dniem. Stałam się bardziej pogodną i wyciszoną osobą, dostrzegam zupełnie inne ważne wartości, przecież zdrowie i życie to najpiękniejszy skarb.!!! Uwielbiam patrzeć na moich szkrabów, którzy baraszkują w ogrodzie wymyślając co chwila inne zabawy i psoty.

Takie chwile mi wystarczają: proste, normalne, codzienne.

Pieniądze, które oczywiście są bardzo ważne w tej chwili zeszły na drugi  plan. Jednak od kiedy zachorowałam i nie pracuję nasza sytuacja finansowa uległa znacznemu pogorszeniu a wydatki wciąż rosną. Leczenie i rehabilitacja pochłania znaczną część środków pozostałych po opłaceniu raty kredytu i rachunków. Leczę się lekami najstarszej generacji. Na rynku pojawił się nowy lek, który ma bardzo dobre opinie lecz miesięczny koszt to 2 000 zł. Nie stać mnie obecnie na leczenie tym lekiem, a mógłby przynieść mi ulgę. Co więcej planujemy i zbieramy środki na potencjalne leczenie w Stanach Zjednoczonych. Stosowane tam leczenie nowotworów mózgu daje dobre rezultaty. Niestety są to duże koszty dlatego też zwracam się z prośbą o wsparcie jednorazowe bądź regularne. Jestem beneficjentką fundacji Avalon i mam tam założone subkonto. Fundacja refunduje moje uzasadnione stanem zdrowia wydatki. Wystarczy wpłacić na konto fundacji pieniądze
Nr konta: 62 1600 1286 0003 0031 8642 6001 z dopiskiem PALUCH, 690.

Fundacja jest organizacją pozytu publicznego więc darowizna może być odliczona od dochodu.

W chwili obecnej mam orzeczoną przez ZUS niezdolność do pracy i jestem 32 letnią rencistką. Renta wystarcza tylko na opłacenie przedszkola i kilku niskich rachunków, a tak bardzo chcieliśmy zapewnić możliwość swobodnego kształcenia się naszych dzieci… Dziś to staje się coraz mniej możliwe.

Bardzo chciałbym wziąć na ręce synka – to tak dużo i tak niewiele. Miał zaledwie 8 miesięcy gdy przeszłam operację. Wstawał w łóżeczku i wyciągał do mnie rączki w proszącym geście, ja nie mogłam go podnieść i przytulić by dać matczynej miłości. To bardzo bolało. Bardzo chciałabym mu to wynagrodzić. Dlatego ważne jest dla mnie dalsze leczenie i rehabilitacja.

Dzięki wsparciu finansowemu na pewno ta walka byłaby dla mnie i moich najbliższych łatwiejsza.

Każda pomoc będzie dla nas cenna.

Dziękuję, Dorota

Leave a Reply