BlogPsychologicznie, kobieco

Niebieskie nogi – czyli konsekwencje życiowych decyzji

Od 28 lipca 2018 brak komentarzy

Był taki czas w moim życiu, gdy czułam, że albo coś zrobię, albo rozpadnę się na kawałki…Stres gonił frustrację, frustracja goniła zmęczenie i miesiącami, a może i latami szłam mimo, że iść nie chciałam, wstawałam, mimo, że wstawać było coraz trudniej.

I pomyśleć, że gdy szłam do pracy w amerykańskiej korporacji, to czułam, że złapałam Pana Boga za nogi. Kilka lat później czułam, że życie ze mnie uszło…

Przyszedł ten dzień, gdy moc straciły pieniądze, kariera, prestiż, samochód służbowy, a górę wzięło serce, które podpowiadało, co robić. Mimo ogromnego strachu postanowiłam wszystko zmienić i zacząć od zera. Bez samochodu służbowego, bez korporacyjnej pensji, bez doświadczenia. Miałam jedynie ukończony kurs “Zostań Osobistą Stylistką” i głowę pełną marzeń.

Gdy ludzie usłyszeli o moim pomyśle (tak, chciałam zostać stylistką!) to stukali się w głowę. Byli też tacy, co mówili, że żylaków dostanę od biegania po sklepach, od stania w szpilkach na szkoleniach z dress codu.

I wiesz co? Mieli rację. Dostałam!

Mam niebieskie nogi od kilometrów zrobionych w galeriach handlowych, od stania w szpilkach podczas szkoleń dla stylistów i tych z dress codu też. Mieli rację, że będą złe konsekwencje moich wyborów, ale pomylili się co do jednego.

Wróżyli mi nieszczęście, porażkę i rozczarowanie. Mylili się. Moje niebieskie nogi to znak, że każda decyzja i każda zmiana może nieść również negatywne konsekwencje. I tak się stało, ale oprócz niebieskich nóg, chwil słabości, trudności biznesowych i przeróżnych momentów, jestem pewna, że to była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu.

Gdybym miała to ująć w cyfrach, to moje życie korporacyjne dzieliło się na 80% minusów i 20% plusów. Cudne jest zdobyte doświadczenie, szkolenia, kilka spotkanych pięknych osób (Debbie, Patrycja, Kasia, Asia…) no i wycieczka na Maderę. Choć najlepszy był ten moment, kiedy uciekłam z warsztatów po to, aby trafić na piękny targ z niesamowitymi owocami… Nie mogę też nie wspomnieć o samochodzie i luksusowej pensji.

Minusy to presja, życie w niezgodzie z własnymi wartościami, przykucie do biurka, brak możliwości realizowania swoich pomysłów, szef który zawsze miał lepszy pomysł na mnie niż ja sama, praca, która nigdy nie miała końca, praca, której nie lubiłam no i masa niesprzyjających ludzi, urlop w takim terminie a nie w innym, praca “od-do”, codziennie w tym samym miejscu, zależność od kogoś…o matko…

Dziś po zmianach i odważnych decyzjach wygląda to zupełnie inaczej. 80% to plusy a 20% minusy w tym moje niebieskie nogi. Plusy mogę mnożyć w nieskończoność ale jest coś, co jest najważniejsze. Gdy podejmujesz odważną decyzję w zgodzie z własnym sercem, to zmienia się cały świat…

Robię to, co kocham, realizuję swoje pomysły, robię to po swojemu, mogę iść na basen w środku tygodnia w środku dnia, jechać na urlop wtedy, kiedy zapragnę i w kierunku w którym świeci słońce. Nie pytam nikogo, gdy chcę jechać na miesiąc na Bali czy do Hiszpanii. Nie wypisuję wniosku z obawą, że urlop zostanie odrzucony. Każdy mój dzień wygląda inaczej i zaczynam go o której zdecyduję, że chcę. Kieruję się priorytetami w życiu i tym, co dla mnie najważniejsze. Umawiam się ze swoimi klientkami od 10.00 dlatego, że chcę zawieźć Nataszkę do szkoły i ominąć korki. Kończę pracę w takich godzinach, aby nie wracać w korkach i nie marnować czasu. Po okresie wzmożonej pracy, wtedy, gdy projekt goni projekt i jest bardzo dużo pracy, robię dzień wolny i to wcale nie w weekend.

Także mam niebieskie nogi i trudne chwile za sobą ale czasem, gdy się zastanawiam, co by było gdybym tam została, gdybym nie znalazła odwagi, to może nie miałabym niebieskich nóg, ale może zawał serca lub depresję w karcie szpitalnej. Na pewno nieszczęśliwe życie, pełne frustraci i rozczarowania.

To nie była łatwa decyzja ale jestem przekonana, że jedna z najlepszych. I to nie jest tak, że tylko korporacja, tylko KTOŚ inny może nam dać to, co w życiu jest nam potrzebne. Bo samochód kupiłam, a pensję wypłacam sobie sama. Jesteśmy lepsze niż nam się wydaje, jesteśmy zdolniejsze niż kiedykolwiek myślałyśmy, że jesteśmy. Mamy wszystko to, co potrzebne do kierowania własnym życiem. Trzeba się tylko odważyć i postawić na SIEBIE.

Trzymam za Ciebie kciuki!

Justyna

 

Leave a Reply