BlogPsychologicznie, kobieco

Mapa marzeń – zobacz jak i mnie udało się ją wreszcie zrobić

By 23 lipca 2019 Lipiec 24th, 2019 No Comments

Dawno temu słyszałam o tym narzędziu. Pamiętam, że natychmiast mnie zachwyciło, ale też jednocześnie przeraziło. Bo nie mam zdolności manualnych, a wycinki z gazet po prostu do mnie nie przemawiają. Ten temat jednak wracał do mnie jak bumerang.

Jakiś czas temu robiłam przegląd szafy u Agnieszki i znów wpadłam na mapę marzeń. Wisiała ona u Agnieszki w sypialni, była piękna, pełna planów i emocji. I znów zaczęłam się zastanawiać jakby tu ją zrobić po swojemu bez wycinków z gazet. Chciałam ją po prostu narysować, przelać na papier wszystkie wizje i marzenia, których pełna jest moja głowa. Ale jak jeśli nie umiem rysować?

Myślałam też o wykorzystaniu własnych zdjęć (bo ewidentnie na mojej mapie marzeń nie mogła to być rodzina jakiegoś aktora czy celebryty). Więc zdjęcia rodziny mogłabym wykorzystać, ale gdzie miałam szukać wszystkich tych obrazów, które miałam w głowie? Jak tylko zaczynałam o tym myśleć, to zaczynałam się denerwować i niecierpliwić. Finalnie zostawiałam ten temat na później.

Aż do tego pamiętnego dnia.

Jak to się stało, że wreszcie to zrobiłam

Kilka tygodni temu zapisałam się na kurs online “Kurs przyciągania pieniędzy” Sylwii Kocoń. Sylwię poznałam u Eweliny Stępnickiej (którą szczerze uwielbiam) i natychmiast zajrzałam na jej stronę, bo dziewczyna bardzo mi się spodobała. Czułam, że jest w niej coś, co uwielbiam, czego poszukuję. Duch i materia tak się nazywa jej firma. No po prostu połączenie idealne. Nauka, wiedza z tym, co niewidoczne. I choć nie mam problemu z zarabianiem i moje dwie marki Jak Być Szczęśliwą Kobietą oraz szkoła stylistek New Style Academy świetnie się rozwijają, to od zawsze miałam takie dziwne uczucie siłowania się z pieniędzmi. Moje główne przekonania związane z pieniędzmi, to: ciężką pracą ludzie się bogacą, czy też kolejne, które brzmi: mnie nic w życiu łatwo nie przychodzi. No więc pracuję ciężko i faktycznie siłuję się i walczę o wszystko. Zarabiam, często nawet bardzo duże pieniądze, ale jednak sprawia mi to wielki wysiłek i już się tym zmęczyłam.

Oto cytat Sylwii, który pięknie odzwierciedla jej podejście i wartość kursu:

Logika podpowiada, że trzeba za czymś usilnie biegać, ciężko pracować, zmagać się, konkurować, być lepszym, najlepszym- by to coś mieć. 

Tymczasem- prawdziwe spełnienie pojawia się wtedy, gdy uczymy się przyzwalać, by to, czego pragniemy- z lekkością do nas przybywało. 

Jest w tym i nasze fizyczne działanie, ale nie usilne czy podszyte desperacją,

nie w niepokoju kontrolowane, ale wolne, inspirowane, przyjemne

i podchodzimy do niego z ciekawością.

Jakie było moje zdziwienie, gdy nagle w module trzecim dostałam takie zadanie domowe – wyobraź sobie, to wszystko o czym marzysz, opowiedz o tym komuś bliskiemu, a potem zrób swoją mapę marzeń.

Wiedziałam, że odwrotu już nie ma.

Zamknęłam oczy i opowiedziałam swojemu mężowi o tym wszystkim, co widzę, co jest w mojej wyobraźni, co jest w moim sercu. Moja wizja jest tak silna, że gdy o tym mówię, to niemalże czuję ciepło nagrzanego domu, kiedy siedzę i piszę swoją kolejną książkę przy oknie z widokiem na morze. Czuję to wszystko całą sobą.

Wstałam ze łzami w oczach, wyciągnęłam kartki, kredki, nożyczki i komputer. Wiedziałam, że chcę to wszystko narysować, że to musi być zrobione moją ręką. Czułam jednak przy tym duży stres związany z tym, że nie potrafię nad tymi myślami zapanować, a co gorsza tego wszystko narysować. Zamknęłam się w prasowalni i zaczęłam prasować 😉 gdy tylko przychodziła do mnie myśl, to zapisywałam ją na kartce i przyklejałam do drzwi. I tak robiłam z każdą myślą, z każdym marzeniem, aż do momentu, kiedy nie przyszła żadna kolejna myśl. Zebrałam wszystkie kartki i siadłam do pracy. Znów poczułam stres, bo ja przecież kompletnie nie potrafię rysować??? Nagle spojrzałam na hasło Eweliny Stępnickiej, które naprawdę zmieniło moje życie i inspiracja była gotowa.

Kto mnie zainspirował

“Kręciołka” – to dziewczynka występująca na grafikach Marty Wojtkowskiej – Radzickiej, właścicielki marki Myślorysy. Marta, to kolejna cudna kobieta, która stanęła na naszej drodze. Nie tylko ma wielki talent do rysowania, ale też uczy uważności naszą córeczkę. Pomyślałam – taką kręciołkę, to jestem w stanie narysować 😉

I narysowałam choć z dużą obawą czy Marta wybaczy mi ten czyn szczególnie, że jest to karykatura tej ślicznej dziewczynki, którą zresztą jestem ja w mojej mapowej opowieści. Idąc dalej zaczęłam tworzyć. Wrzucałam hasło do internetu wskazujące rysunki, których potrzebowałam i patrząc na ekran komputera próbowałam narysować swoją wersję danego obrazu. Szukałam więc piłki, kampera, widowni czy sposobu na narysowanie kuchni wegańskiej…i tak z każdą myślą, z każdym hasłem.

Tworzyłam kilka godzin, a gdy skończyłam, to byłam totalnie wyczerpana. Z emocji, ale też z uwagi jaką musiałam poświęcić na rysowanie, umiejętność której nigdy nie rozwijałam.

Jak się okazuje do inspiracji i stworzenia mojej mapy marzeń potrzebowałam 5 wspaniałych kobiet. Sylwii u której zakupiłam kurs, Eweliny, która inspiruje mnie od lat, a jej hasło zmieniło moje życie w rozumieniu dosłownym, Marty, która jest dowodem na to, że cudowni nauczyciele istnieją i warto ich szukać, i cudownej Agnieszki u której robiłam przegląd szafy, która jest dowodem na to, że przyciągam wspaniałe klientki, a moja praca ma wielki sens. Nie mogę nie wspomnieć o mojej Wioli z którą współtworzę szkołę dla stylistek New Style Academy, bez której nie wiem czy poznałabym Ewelinę. To właśnie ona kiedyś podesłała mi filmik “to jest zycie” tak, przez z. A potem właśnie u Eweliny znalazłam odpowiedź na najbardziej nurtujące mnie pytanie, a u Eweliny poznałam Sylwię….

Mapa marzeń i jej znaczenie

Gdy skończyłam swoją mapę marzeń, poczułam uwolnienie, lekkość. Myślę, że podobnie czują się artyści, którzy tworzą, malują i wreszcie kończą dzieło. I choć myślę, że będę coś jeszcze dodawać do mojej mapy, to czuję, że główna myśl na temat tego jak chcę, aby wyglądało moje życie, jakie mam plany i marzenia, co jest dla mnie najważniejsze, została uchwycona.

Mapę w sposób naturalny podzieliłam na cztery równe sfery. Zawodową, tę związaną z pasją, rozwojem oraz wartościami.

Najłatwiej przyszło mi narysowanie sfery zawodowej, bo kierunek znam już od dawna, a reszta mapy, to całkiem świeże odkrycia. Jedno jest pewne. W moim życiu chodzi o równowagę i harmonię. Dlatego robię to, co kocham. Zaczęło się od opuszczenia korporacji 7 lat temu na rzecz własnego biznesu. Zaczęłam jako osobista stylistka, potem Style Coach i okazało się, że to dopiero początek. To był start na nowej drodze, którą idę do dziś. Stworzyłam swoją szkołę dla stylistek, prowadzę szkolenia z dress codu, ubieram kobiety i pracuję z nimi nad wysoką samooceną. Będę jednak tworzyć dalej i marzą mi się kursy online (już dwa mam w ofercie), które będę prowadzić bez względu na to, gdzie będę mieszkać i żyć. Mój najnowszy kurs dotyczący poszukiwania stylu pojawi się już na jesień tego roku. W międzyczasie odkryłam w sobie również chęć pisania i po prostu postanowiłam, że zostanę pisarką. Nigdy nie spodziewałam się, że moja pierwsza książka “Jak Być Szczęśliwą Kobietą – 15 kroków” spotka się z takim uznaniem. Cztery kolejne tytuły też napiszę i wydam, a kolejna książka pojawi się już na wiosnę 2020 roku w sprzedaży. Marzę również o tym, aby na jeszcze większą skalę mówić do kobiet, inspirować je do zmian i zarażać pozytywną energią. Doskonale wiem, co znaczy, żyć nie swoim życiem, czuć pustkę i brak spełnienia i głęboko wierzę, że jeśli ja mogłam to zmienić, to znaczy, że każdy może. W tej części są też pieniądze, które przychodzą do mnie zdecydowanie łatwo i spokojnie. Już się z nimi nie siłuję.

Druga sfera życia jest związana z pasją i chęcią podróżowania. Wszystko zaczęło się od oszustwa. Tak, tak 😉 Bo nigdy nie wiemy, co jest dla nas dobre, a co złe. Po tym jak oszukało nas biuro podróży postanowiliśmy podróżować na własną rękę. Otworzył się przed nami inny, nowy świat, którego nie znaliśmy. Mieszkaliśmy miesiąc w Hiszpanii, potem miesiąc na Bali, a potem z namiotem wyjechaliśmy do Niemiec. Pewnego dnia u znanej blogerki zobaczyłam namiot na samochodzie i zakochałam się w tej koncepcji. Mój mąż wątpił w ten pomysł i twierdził, że to dobre rozwiązanie dla dużych, terenowych samochód. Mnie ten obraz jednak zapadł w sercu. Znów pojechaliśmy do Niemiec, a ponieważ postanowiliśmy dbać o siebie, to mój mąż poszedł na trening. Postanowił, że przebiegnie 10 kilometrów. Przebiegł więc 5 i chciał już wracać, gdy nagle na niewielkim golfie zobaczył rozłożony namiot na dachu samochodu. Wrócił i powiedział: jak Ty sobie coś wymyślisz, to choćby nie wiem co, to tak będzie…i będzie. Już za kilka tygodni jedziemy w testową podróż z namiotem samochodowym rozkładanym na dachu. Mój wymarzony obraz jaki widzę na dziś dzień jedynie oczami wyobraźni, to poranek w Szwajcarii i widok z okna namiotu na góry. Kolejnym etapem będzie samochód typu transit, którego będziemy przerabiać na mały, jeżdżący domek z kolorową narzutą na kanapie i poduszkami w stylu azjatyckim (jeszcze nie wiem jak, nie wiem kiedy, ale otwieram się i na pewno się tak stanie – słowa Eweliny ;)) a zimą dalej latamy do ciepłych krajów i delektujemy się ciepłem. Najbliższy kierunek to Kuba. Buty do tańczenia salsy na ulicach Havany już mam. A to wszystko z miłości do wolności. Z miłości do świata i życia.

Sfera związana z rozwojem osobistym i z duchowością kojarzy mi się z tym cudnym, poniższym cytatem Eweliny Stępnickiej. Te słowa zmieniły moje życie. W sensie dosłownym. Bo gdy zmieniasz postrzeganie siebie, to wszystko się zmienia. A tę dziewczynę poznałam dzięki Wioli Malawskiej, która kiedyś stanęła na mojej drodze i z którą dziś tworzę New Style Academy. Wierzę więc głęboko, że nic nie dzieje się bez przyczyny, a spotykanie tak cudnych ludzi na swojej drodze jest największym prezentem. To jest dla mnie nowa sfera nad którą dopiero niedawno zaczęłam  świadomie pracować, ale jedno wiem na pewno – historia mojego życia i lekcje z niej wynikające, są użyteczne jeszcze bardziej wtedy, gdy dzielę się nimi z innymi. Więc się dzielę.

Ostatnia sfera, to wartości, to wnętrze, to coś o czym nawet trudno mi mówić.  To miłość do siebie, to trudne zadanie bycia mamą, a chciałabym być cudowną mamą. To budowanie głębokiej relacji z mężem, czas dla siebie, dbałość o zdrowie, o zwierzęta i o ziemię. To trudne tematy w których często się gubię, nie potrafię znaleźć równowagi lub uważam, że mogą poczekać. A przecież nie mogą….przecież chodzi o harmonię…Dlatego szukam inspiracji w tych tematach. Dołączyłam do wyzwania, które polega na tym, że przez trzy miesiące ćwiczę i nie jem słodyczy ani pieczywa. Mija już trzeci tydzień, a ja czuję się doskonale. Kierunek wegański w naszym domu narzuciła nasza córeczka. Któregoś dnia przyszła do domu i powiedziała – mamusiu, ja nie chcę jeść biednych, martwych zwierząt. I tak już od ponad pół roku nie jemy mięsa, a ja porzuciłam też jajka i wszelki nabiał pochodzenia odzwierzęcego. W międzyczasie zainspirowana kuchnią wegańską napisałam o tym ebooka “Zacznij dzień zdrowo i stylowo” do którego często sama sięgam po pomysły na pyszne i lekkie śniadanie. Idziemy więc w dobrym kierunku. Tak czuję.

I tak powstała całość….mój obraz, mojego życia, dzisiaj, jutro i w przyszłości. To, co chcę budować, dawać i brać. I choć na tej mapie będą się pojawiać nowe elementy, to jest ona jak solidna baza, jak nawigacja, która pokazuje którędy iść. Pierwszą rzeczą, którą dorysuję jeszcze dziś będzie staruszka, pomarszczona, uśmiechnięta, cała obwieszona kolorową biżuterią, tańcząca w ciągu dnia, uśmiechająca się do siebie, do ludzi, do życia, prowadząca warsztaty stylu, zdrowia, salsy…Zrelaksowana, z dystansem do siebie, zajadająca sałatkę z awokado, pijąca szampana na śniadanie, wspierająca uśmiechem przyjaciół, kochająca swoje dziecko, kochająca innych…to Ja. Takie mam marzenie.

Jestem ogromnie szczęśliwa, że wreszcie udało mi się to zrobić. Stworzyć swoją mapę, przelać na papier swoją wizję życia o jakim marzę.

A Ty, masz już swoją mapę marzeń Kochana?

Uściski,

Justyna

Leave a Reply