BlogMęskim okiem

Kobieta niech pozostanie kobietą!

By 18 stycznia 2013 Wrzesień 1st, 2016 No Comments

Biologia jest zdecydowanie po stronie mężczyzn. Są od kobiet, statystycznie oczywiście, ponieważ zdarzają się wyjątki – wyżsi, silniejsi, podobno też w sposób wrodzony mają lepszą koordynację wzrokowo-ruchową, czyli, że łatwiej im idzie rzucanie śnieżkami do celu. Przewaga ta, charakterystyczna zresztą dla bardzo wielu gatunków, w których samce są większe od samic, była jednym z głównych powodów uzależnienia kobiet od mężczyzn, które trwało przez tysiące lat. Przy braku polityczno-feministycznej poprawności mężczyźni po prostu egzekwowali swoje, przez siebie wprowadzone prawa siłą.

Na szczęście ten czas przynajmniej w naszych kręgach cywilizacyjnych mamy w większości za sobą. Nie całkowicie, ponieważ nadal, niestety występują tak zwani damscy bokserzy, którzy umysłowo uwięzieni w epoce kamienia łupanego szacunek i posłuszeństwo swoich kobiet zapewniają sobie pięściami. Znakiem naszych czasów jest natomiast rosnąca liczba przypadków odwrotnych, w których to kobiety leją swoich mężów, czy partnerów. Dokładna liczba takich spraw nie jest znana, pobity przez swoją połowicę facet szybciej położy się pod kombajn niż przyzna, że to kobieta go stłukła.

W każdym razie w rywalizacji czysto fizycznej kobiety w większości stałyby na straconej pozycji. Póki co, nie słychać jeszcze głosów, aby w ramach równouprawnienia dopuścić kobiety do rozgrywek męskich, aczkolwiek przynajmniej w niektórych, prestiżowych rozgrywkach tenisowych zrównano wysokości nagród za zwycięstwo. Ja jestem za równym wynagradzaniem osób, wykonujących te same prace w jednakowy sposób, niezależnie od płci i to co się dzieje w różnych korporacjach, gdzie kobiety na podobnych stanowiskach co mężczyźni zarabiają od nich mniej o 20-30% uważam za skandal. Jeżeli chodzi o sport, konkretnie tenis, to jednak nie sądzę, aby zrównanie premii było słuszne. To są dwa różne światy, mężczyźni grają szybciej, mocniej, dokładniej, poza tym rozgrywają mecze do trzech wygranych setów, a nie do dwóch jak w przypadku kobiet. Jak wyglądałoby bezpośrednie starcie gracza i graczki (graczynki? Wciąż wypróbowuję żeńskie odmiany) na korcie, możemy wyobrazić sobie patrząc na grę mieszaną, czyli mixt. W epoce gentlemanów, czyli na przykład w latach 30-tych XX wieku, kobiety rozpoczynały grę serwisem, ale w momencie, w którym piłkę dostawali mężczyźni rozgrywali ją między sobą, aby mocniejszym uderzeniem nie urazić godności swoich przeciwniczek. Obecnie zagrywa się celowo raczej na kobietę, jako na słabszy element pary mixtowej.

To co mnie zastanawia, a szczerze mówiąc czasami przeraża, to dążenie kobiet do uprawiania sportów do pewnego momentu uznawanych za męskie. Chodzi o sporty siłowe i sporty walki. Jeszcze judo (mimo, że sama walka może spokojnie skończyć się złamaniem jakiejś kości, podduszeniem, czy inną krzywdą fizyczną) w wykonaniu kobiet nie budziło we mnie jakiś negatywnych odruchów, ale już wprowadzenie do programu Igrzysk Olimpijskich boksu kobiecego uważam za triumf radykalnego feminizmu nad zdrowym rozsądkiem. Ogólnie ten sport jest dosyć obrzydliwy, krew, pot, złamane nosy… czy naprawdę kobiety tak bardzo pragną pokazać sobie i wszystkim innym, że, „O co chodzi? My też potrafimy przywalić lewym sierpowym, żadna tam słaba płeć!” Czy nie jest to znowu w efekcie jakieś ustawienie się w podrzędnej relacji w stosunku do mężczyzn? No tak, kobiety chcą, to mają, chociaż chyba jeszcze nie wymyśliły, którą ze swoich mistrzyń mogłyby wystawić do pojedynku z Kliczką, czy nawet z emerytowanym Gołotą. Więc budzi to jakiś grymas politowania na twarzach mężczyzn, którzy w większości takiego sportu oglądać nie chcą.

Co innego siatkówka plażowa, tak to jest sport do oglądania przez facetów. W tym przypadku już nikt nie porównuje wysokości wyskoku, ani siły zbicia. Albo gimnastyka artystyczna. Tak sobie właśnie pomyślałem, dlaczego mężczyźni nie zorganizowali jeszcze zawodów, w których występowaliby w obcisłych trykotach, prezentując układy z maczugami, czy szarfą? I kto zasiadałby na trybunach takich zawodów, bo chyba jednak nie kobiety?

 

Jarek

Leave a Reply