Jak spełniać marzenia – 3 konieczne etapy

osobista stylistka

Udostępnij

Share on facebook
Share on linkedin
Share on twitter
Share on email

Uwielbiam marzenia, a tak naprawdę to realizację swoich planów i pragnień. Uwielbiam wyznaczać sobie cele i dążyć do ich realizacji. Moja krótka historia tworzenia swojej firmy Jak Być Szczęśliwą Kobietą i robienie tego, co kocham, to dowody na to, że to jest możliwe. Wiem też, że jeśli istnieje na świecie choć jeden człowiek, który dokonał tego, czego ja chcę dokonać, to znaczy, że jest to możliwe.

Jest wiele powodów dlaczego nie realizujemy swoich marzeń, nie żyjemy życiem o jakim marzymy, rezygnujemy ze swoich planów.

Są to między innymi:

  • strach przed porażką
  • strach przed oceną innych
  • brak wiary w siebie

Mnie do działania też zmotywował strach – strach przed “odbębnieniem” swojego życia.

Większość mojego życia była taka, jak powinna być. Żyłam w schemacie, pracowałam tam, gdzie mnie chcieli, zajmowałam się tematami, które kompletnie nie były moimi tematami. Zajmowałam się logistyką, administracją i flotą samochodową. Czy to mnie pasjonowało i dawało radość życia? No nie. Doprowadziło mnie to na skraj depresji i wielkiej frustracji w której żadne pieniądze i benefity nie były już wiele warte. Więcej na ten temat napisałam w mojej książce “Jak Być Szczęśliwą Kobietą – 15 kroków“, jak to się stało, że wreszcie postawiłam na siebie.

Miałam swoje obawy, no jasne, że tak. Ale wiem, że to gdzie dziś jestem zaczęło się od jednej decyzji, pierwszego kroku.

ETAP 1 – DECYZJA I WIZUALIZACJA

Na początku roku narysowałam swoją mapę marzeń i celów, które chcę zrealizować w tym roku. Podzieliłam ją na kilka obszarów, a w jednym z nich dotyczących pasji i rozrywki zaplanowałam to, co chcę zrobić z moją córeczką.

Pewnego dnia Nataszka powiedziała, że marzy jej się domek na drzewie, a ja nie wiedzieć czemu natychmiast odpowiedziałam – to Ci go zbuduję. Przyznaję, że nie przemyślałam tego, nie miałam żadnego planu, ale uznałam, że skoro mamy marzenia, no to warto je realizować.

Kluczowe było jednak określenie – ja go zbuduję, bo nie chodziło o to, aby iść do sklepu i go kupić, aby zamówić gotowy projekt u stolarza, ale żeby się zastanowić nad tym jak go zbudować samemu. Ten określony pomysł, cel, marzenie, znalazł się na mojej mapie marzeń, która wisi tuż obok mojego biurka i przypomina o założeniach i marzeniach, które czekają w kolejce do realizacji. Zostały one określone, narysowane i zwizualizowane.

Po okresie epidemii mam też dużo osobistych przemyśleń również tych w zakresie finansów i nawet do głowy mi nie przyszło wydawanie tak dużej kwoty na gotowy projekt. Założenie było niskobudżetowe oraz takie, że domek zbuduję własnymi rękami.

Bo za tym pomysłem poszła również szalenie ważna rozmowa na temat spełniania marzeń, stawiania pierwszych kroków, decyzji, odwagi i szukania rozwiązań. Bo nawet jeśli nie masz kilku tysięcy złotych na realizację marzenia, to z całą pewnością możesz poszukać rozwiązania, które sprawi, że wydasz niewiele a pomysł swój i tak zrealizujesz. Takie właśnie było zadanie.

ETAP II – ZAPLANOWANIE DZIAŁAŃ

Zapadła już decyzja, więc przyszedł czas na zaplanowanie i przygotowanie się do realizacji projektu. Określiliśmy budżet (300pln) oraz termin realizacji projektu (Dzień Dziecka). Namówiłam również swojego męża do podjęcia działań razem ze mną, bo oceniłam też swoje budowlane zdolności i uznałam, że pomoc i męska silna ręka będzie mi potrzebna. Nie pomyliłam się.

Rozpoczęłam więc proces myślowy w którym zaczęłam szukać pomysłów na to:

  • z czego zbudujemy domek (przy tak niskim budżecie)
  • jak będzie on wyglądał
  • gdzie go postawimy

Przeszukałam internet w poszukiwaniu rozwiązań, podpatrywałam ludzi, którzy sami budują podobne konstrukcje i możliwości było wiele. Przyznam szczerze, że nasze spacery po lesie kończyły się zbieraniem grubych patyków, które miałam nadzieję wykorzystać. To był jednak początek, potrzebowałam postawić ten pierwszy krok, szukałam odpowiedzi na pytanie “jak” ale finalnie patyków oczywiście nie wykorzystałam.

Biorąc pod uwagę fakt, że nie mam żadnych zdolności budowlanych ale za to jestem kreatywna i pracowita, to elementy konstrukcyjne, które nie są surowymi deskami, a złożonymi w jedną paletę, będą się nadawały do takiego projektu idealnie. Zaczęłam szukać palet w internecie ale okazało się, że hurtowania, która mieści się w naszej miejscowości posiada używane palety i sprzeda je nam po niskiej cenie oraz dowiezie na plac budowy czyli do naszego ogrodu.

Zaczął się więc kolejny etap obmyślania projektu i planowania tego, jak ten projekt będzie wyglądał. Powycinałam palety ze sztywnego kartoniku i tworzyłam różne konstrukcje. Niestety szybko się okazało, że domek na wysokości budowany z palet przy takim budżecie nie ma racji bytu, a nasze drzewa są na tyle młode, że w zasadzie żadne z nich nie nadaje się do tego, aby cokolwiek na drzewie osadzić. Taki projekt okazał się być zbyt trudny, realizacja kosztowna, a sam efekt nadal stanowiłby zagrożenie, a nie miejsce do zabaw. Musiałam więc nieco przekształcić plan i powstał pomysł domku “przy drzewie”, zamiast na drzewie.

Na szczęście mojej córce nadal podobał się pomysł, szczególnie gdy zobaczyła, że taki domek na ziemi (choć na podwyższeniu) może być duży, można wstawić do niego mebelki i zaprosić dwie przyjaciółki i świetnie się w nim bawić.

ETAP III – REALIZACJA PROJEKTU

Zabraliśmy się więc do realizacji projektu. Mieliśmy już palety, trzeba było je oszlifować i pomalować. Musieliśmy zakupić łączniki i dokupić farbę. Na szczęście okazało się, że mamy jej sporo w garażu, więc dużej ilości nie musieliśmy kupować. Budżet się jednak nieco zwiększał, bo postanowiliśmy, że domek będzie na podwyższeniu więc wiązało się to z większą ilością palet.

Sporym wyzwaniem okazał się być dach, bo kompletnie nie wiedzieliśmy jak go zrobić. Nie mieliśmy też materiałów na dach, a panele, które od dwunastu lat zalegały w naszym garażu okazały się być niewystarczająco dobre, co więcej było ich dosłownie kilka.

Stała się rzecz niesamowita, która potwierdza, że jeśli się odważysz i stawisz do realizacji swojego zadania, to wszechświat zaczyna Ci sprzyjać. Pewnego dnia pojechałam z prezentem urodzinowym do mojej przyjaciółki. Gdy pojechałam pod jej dom, okazało się, że przy śmietniku stoją panele, których moja przyjaciółka postanowiła się pozbyć z garażu. Okazało się, że ich wymiar oraz ilość pasuje idealnie do projektu naszego dachu. Kilka dodatkowych palet dostaliśmy również od mojego teścia, który porządkował ogród i z chęcią pozbył się niepotrzebnych rzeczy. Wkrótce projekt był gotowy, a jego wykańczanie przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Bo narzędzia, które zresztą też pożyczyliśmy mieliśmy opanowane już tak dobrze, że mój mąż wyciął misia w okiennicach domku co było wielką niespodzianką dla naszej córki. To ma ogromne znaczenie, bo moja córka kocha właśnie misie.

Ze starych frędzelków zrobiliśmy zasłonę wejściową do domu na którą nawlekłam (zajęło mi to prawie trzy godziny) misiowe koraliki i motylki ze szkiełek. Pracowaliśmy w deszcz i do późnego wieczoru ale na Dzień Dziecka projekt był gotowy.

I choć nie jest to domek na drzewie, a przy drzewie, przekroczyliśmy nieco budżet projektowy (wydaliśmy finalnie około 800pln) to domek powstał i marzenie zostało zrealizowane. Pokazaliśmy swoją pracą i zaangażowaniem, że jeśli szukamy rozwiązań, bierzemy się do pracy, jasno określamy swój cel, to realizacja jest możliwa.

Wymaga to pracy i poświęcenia – jasne, że tak. Byliśmy wykończeni, projekt domku zakończyliśmy z niewielką kontuzją, którą na szczęście dało się szybko rozmasować.

Dodam tylko, że domek na drzewie bądź zwyczajny, stojący na ziemi to koszt kilku tysięcy złotych a w granicach 800pln można kupić niewielki domek plastikowy marnej jakości i to używany.

Jesteśmy szalenie dumni z naszego projektu i pokazania naszej córce, że jeśli chce realizować marzenia, to trzeba się do tych marzeń po prostu stawiać i wciąż zadawać sobie pytania, które zaczynają się od magicznego słowa “jak”.

Justyna Krawczyk

Style Coach

Zapisz się do Newsletter'a

Bądź na bieżąco

Przeczytaj więcej

Nazywam się Justyna Krawczyk. Jestem właścicielką i założycielką firmy Jak Być Szczęśliwą Kobietą, licencjonowaną Style Coach™ (Osobista Stylistka i Life Coach w jednym).

POZNAJ KURS

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTER'A

Przewiń do góry

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies.