Jak odpuścić to, co warto odpuścić

osobista stylistka

Udostępnij

Share on facebook
Share on linkedin
Share on twitter
Share on email

Nigdy nie sądziłam, że napiszę artykuł na temat odpuszczania. No bo kto, jak kto, ale ja nigdy nie odpuszczam…

Do czasu, gdy ciągła walka kompletnie mnie wymęczyła.

Nie, nie chodzi o to, aby wszystko mieć gdzieś, nie starać się i nic nie robić. Robić, ale bez ciągłych oczekiwań, wyszarpywań, zamartwiania się i stresu.

Odpuściłam. Ale nie poddałam się, a zaufałam, że wszystko “samo” się rozwiąże. Pomyślałam, że moja wiara i spokój muszą wystarczyć, bo całą resztę zrobiłam, a na resztę nie mam wpływu.

Mogę liczyć na sprzyjający Wszechświat i od momentu, gdy odpuściłam, gdy zaufałam, gdy się stawiłam, to zaczęły dziać się istne cuda!

Historia nr 1

10 maja została zatwierdzona do druku moja książka “Jak być Szczęśliwą Myszką“. Tego też dnia zaczęła się przedsprzedaż i otrzymałam wiadomość, że druk będzie trwał około miesiąc. To bardzo długi termin ze względu na obłożenie drukarni jak również ze względu na twardą okładkę książki i niestandardowy format.

Zaczęły spływać zamówienia i pytania pod tytułem kiedy książka do mnie dotrze?

Pomimo, że uprzedzałam o tym, jak długo będzie trzeba czekać na książkę, to jednak część osób kompletnie nie zrozumiała zasad przedsprzedaży albo po prostu ich nie przeczytała czy o nich nie słyszała. A ja czytając kolejne pytania zaczęłam się stresować. Odpuściłam jednak szybko, bo doskonale wiem jakie stres niesie za sobą spustoszenie i uprzejmie odpisywałam, że na książkę trzeba będzie trochę poczekać, ale dlatego też jest sprzedawana w tak niskiej cenie i z prezentem gratis.

Składając zamówienie do drukarni napisałam, że to bardzo długi czas oczekiwania i że mam nadzieję, że książeczka będzie jednak szybciej. Odpowiedzi jednak nie otrzymałam.

Wkrótce zaczęły się pytania o Dzień Dziecka i czy książka będzie już dostępna przed tym terminem, a ja wciąż musiałam odpowiadać, że książka będzie gotowa w okolicach drugiego, może pierwszego tygodnia czerwca. Też marzyłam o tym, aby książeczka była dostępna w prezencie dla dzieci, ale nic na to nie wskazywało.

Pewnego dnia po wywiadzie jakiego udzieliłam dla Niech się wyda, postanowiłam napisać do drukarni, że wierzę w cuda…znam termin realziacji ale tak bardzo mi się marzy, abym mogła wysyłać książeczkę jeszcze przed Dniem Dziecka.

Odpuściłam, nie stresowałam się i wierzyłam, że wszystko będzie tak jak ma być. I dostałam odpowiedź z drukarni: Pani Justyno, mam dobre wiadomości. Książka będzie do odbioru 25 maja!

Gdy odpuścisz, zaczynają dziać się cuda, a Wszechświat zaczyna Ci pomagać.

Napisałam tę książkę, oddałam do druku, przeszłam przez cały proces wydawniczy, który nie jest łatwy i na koniec kwestia druku była już poza mną. Nie mogłam tego przyśpieszyć…to już nie zależało ode mnie. Zamiast się denerwować i myśleć, że wszystko za późno, że co to jest, wyrywać włosy z głowy, wywierać presję na drukarni postanowiłam tę sprawę oddać “Sile Wyższej”. I widać zajęła się tym doskonale.

Historia nr 2

Pojechałam z moją córeczką do pobliskiego outletu, aby kupić jej sandałki. Gdy weszłyśmy do centrum handlowego, to z przerażeniem zobaczyłyśmy kolejki do sklepów spowodowane ograniczeniami dopuszczalnej ilości osób w każdym z butików.

Gdy podeszłyśmy jednak do naszego sklepu okazało się, że kolejki nie było. Weszłyśmy więc i zaczęłyśmy poszukiwania. Nataszka dość szybko zlokalizowała swoje śliczne sandałki, a Pani z zadowoleniem stwierdziła, że jest ostatnia para w interesującym nas rozmiarze 33.

Gdy poprosiłyśmy o drugi but Pani stwierdziła, że właśnie nie może go znaleźć. Przyszła również druga Pani z obsługi i razem przeszukiwały pudełka, wciąż mówiąc pod nosem: gdzieś przecież musi być.

Jedna z nich wpadła na pomysł, że przeszukają wszystkie pary z tego samego modelu, ale w różnych kolorach. Po otworzeniu kilkudziesięciu pudełek stwierdziła, że niestety ale tego buta nie ma. A potem panie zajęły się innymi klientami, a ja zastanawiałam się co robić.

Nataszka jeszcze oglądała tenisówki, a ja zaczynałam w wyobraźni szykować plan otworzenia setek pudełek w poszukiwaniu tego jednego sandałka. Zatrzymałam się jednak i postanowiłam odpuścić. Stałam spokojnie, oceniałyśmy jeszcze tenisówki, które Nataszka przymierzała i cieszyłam się chwilą z córeczką widząc jak bardzo cieszą ją również wymarzone tenisówki z pandą.

Nagle usłyszałam głos mężczyzny, który prosił o podanie większego rozmiaru buta dla córki. Szukał on rozmiaru 35, zupełnie innego modelu niż tego, którego my poszukiwałyśmy. Pani z obsługi podała pudełko butami, a po otworzeniu okazało się, że… właśnie w nim jest nasz sandałek.

Cuda?

Przypadek?

Coraz częściej proszę Wszechświat o pomoc. Wtedy, gdy nie wiem co zrobić, albo gdy zrobiłam wszystko, a nadal nie mam rozwiązania lub odpowiedzi na pytanie. I zawsze dostaję odpowiedź. To jest coś niesamowitego….

Coraz częściej odpuszczam i wierzę w dobre rozwiązanie. Wtedy, gdy nie mam terminu dla klientki na przegląd szafy i nagle bez mojego działania okazuje się, że dzwoni moja fryzjerka, że jest chora i że musimy przełożyć spotkanie. Zwalnia mi się miejsce i mogę umówić się z klientką, której tak bardzo zależało na spotkaniu.

Albo wtedy, gdy organizuję szkolenie indywidualne dla osobistej stylistki, okazuje się, że galerie są zamknięte, a późniejsze terminy nie wchodzą w grę, nagle dostaję wiadomość od właścicielki butiku, że chciałaby ze mną się spotkać, zorganizować wspólne wydarzenie i szkolenie okazuje się być wspaniałym pomysłem.

Uczę się odpuszczać, bo wiem, że nie jestem sama. I gdy otwieram się na pomoc, to ją dostaję.

Justyna Krawczyk

Style Coach

Zapisz się do Newsletter'a

Bądź na bieżąco

Przeczytaj więcej

Nazywam się Justyna Krawczyk. Jestem właścicielką i założycielką firmy Jak Być Szczęśliwą Kobietą, licencjonowaną Style Coach™ (Osobista Stylistka i Life Coach w jednym).

POZNAJ KURS

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTER'A

Przewiń do góry

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies.