Czasami zdarza nam się myśleć, że życie w pewien sposób jest nam coś winne – że zasługujemy na małe przyjemności, które mają wynagrodzić nasze trudy, stres i codzienne wyzwania. Jednak czy naprawdę życie jest długiem, który trzeba spłacić przez chwilowe często toksyczne przyjemności? W dzisiejszym artykule zanurzymy się w temat naszego błędnego założenia, że „coś mi się od życia należy”, i zastanowimy się jak zmiana perspektywy może odmienić nasze podejście do zdrowia, samopoczucia oraz relacji z samym sobą. Artykuł ten powstał dzięki doświadczeniu na Kubie na której byliśmy podczas tegorocznych ferii. Postanowiłam kontynuować życie bez alkoholu, słodyczy i fast foodów i w związku z tym zostałam uznana za dziwną, bo przecież… coś mi się od życia należy! Jak sobie z tym poradziłam i do jakich wniosków doszłam? Koniecznie czytaj dalej.
Spis treści:
Iluzja, że życie jest nam coś winne
Źródła iluzji – społeczne i kulturowe uwarunkowania
Społeczne pułapki i oczekiwania
Konsekwencje błędnego myślenia – ciało, umysł i emocje
Zmiana perspektywy – od „zasługuję” do wdzięczności
Kilka praktycznych wskazówek jak zacząć doceniać życie

Iluzja, że życie jest nam coś winne
Często słyszymy, że „zasługujemy” na to, co sprawia nam przyjemność. Czy to kilka lampek wina po ciężkim dniu, czy słodka przekąska, która ma wynagrodzić nam stres, łatwo popaść w przekonanie, że nagroda za trud życia jest czymś, na co mamy pełne prawo. Tymczasem taka filozofia może prowadzić do pułapki nadmiernego umilania sobie chwilowych przyjemności kosztem długofalowego zdrowia i wewnętrznego spokoju.
Doświadczyłam tego podczas niezwykłych wakacji na Kubie, podczas których spotkałam wielu wspaniałych ludzi, doświadczyłam przyjemności zwiedzania, poznawania innej kultury, doświadczania nieznanych dotąd smaków i ciepła morza karaibskiego. Jednak wyraźnie odstawałam od grupy, czułam to każdego dnia i nawet zaczynałam wątpić w swoje postanowienia. Wszystko za sprawą moich wcześniejszych przyzwyczajeń, zależności dobrego nastroju i rozluźnienia szczególnie podczas wakacji za sprawą alkoholu.
Znasz to powiedzenie „podczas wakacji się nie liczy”, prawda? Ja je znam doskonale i pamiętam alkohol, lody i frytki nawet na śniadanie podczas wielu wypadów. Jednak od sześciu miesięcy nie piję, ani nie jem nic przypadkowego. Uparłam się na siebie i postanowiłam, że nawet podczas wakacji nie porzucę siebie na rzecz chwilowej, często toksycznej przyjemności. Zaczęłam jednak wątpić w siebie za sprawą dziwnych spojrzeń i podpowiedzi „no weź się z nami napij, przecież coś Ci się od życia należy”.
Refleksja nad wartością życia
Zastanówmy się na chwilę: co by było, gdybyśmy postrzegali życie nie jako dług, który musimy „spłacić”, ale jako cenny dar, który mamy tu i teraz? Warto pamiętać, że każda chwila, każdy oddech, to niesamowity prezent, którego nie da się wymierzyć w kieliszku wina czy kawałku czekolady. Takie myślenie nie tylko zmienia nasze relacje z codziennymi przyjemnościami, ale również otwiera nas na głębsze doświadczanie życia.
Nie mogę powiedzieć, że to było łatwe, bo przecież większość swojego dorosłego życia ja również byłam uwięziona w pułapce chwilowych przyjemności, alkoholu czy deserów. Pamiętam czas, gdy pracowałam w korporacji i byłam niezwykle przepracowana, sfrustrowana i zestresowana. Wjeżdżając na swoje warszawskie osiedle każdego dnia zatrzymywałam się pod małym sklepikiem i kupowałam czekoladowy batonik. To była nagroda za kolejny, ciężki dzień. Nie muszę Ci mówić jak to się skończyło, prawda?
To niesamowite, że zamiast myśleć o zmianie tego, co nam w życiu nie pasuje, zajadamy kolejny batonik, wypijamy kolejną butelkę wina, aby nie czuć bólu. Tak było też ze mną. Ale podczas tego wyjazdu postanowiłam odwrócić myślenie i był to dla mnie ogromny test. Zaczęłam myśleć – co jeszcze muszę w sobie zmienić, uleczyć, aby nie myśleć, że coś tracę nie sięgając po lampkę wina? Co jeszcze życie mi pokazuje, do czego mam się stawić, od czego nie uciekać, czego mam się nauczyć zamiast zapijać czy zajadać ból, który wraca niemalże każdego dnia?
Na koniec dnia jestem wdzięczna za ludzi, których spotkałam, to nauczyciele podczas naszej kubańskiej podróży, dzięki którym mogłam odrobić ważną lekcję życiową.
Przeczytaj również: Ubiór a samopoczucie. Jak styl wpływa na nasze życie?

Źródła iluzji – społeczne i kulturowe uwarunkowania
Nasze przekonanie, że „coś mi się należy”, nie pojawia się znikąd. Wielu z nas dorasta w kulturze, która gloryfikuje natychmiastową gratyfikację. Reklamy, media społecznościowe, a nawet niektóre środowiska, w których żyjemy, sugerują, że nagrody za wysiłek muszą być odczuwalne tu i teraz. Dlatego alkohol, słodycze czy inne „przyjemności” stają się swoistą rekompensatą za codzienne zmagania.
Brakuje nauki świadomości, pracy nad sobą, ale też umiejętności życia w pełni, cieszenia się tym, co jest największym prezentem. Życiem. To, że tu jesteśmy, większość z nas ma ciepło w domu, na śniadanie jajka, pieczywo i mleko, jest niezwykłym luksusem. Przekonałam się też o tym na Kubie widząc niewyobrażalną biedę. Być może ta wycieczka była mi potrzebna również do tego, aby to zrozumieć?
Społeczne pułapki i oczekiwania
Widzimy, jak łatwo można wpaść w pułapkę konsumpcjonizmu. Kupujemy produkty, które obiecują nam błyskawiczne ukojenie, choć często wiąże się to z krótkotrwałą satysfakcją, a następnie – z poczuciem winy, zmęczenia czy nawet problemów zdrowotnych. Warto więc zastanowić się, skąd bierze się to przekonanie, że „życie musi się nam wynagradzać” i jak możemy to przełamać, budując bardziej świadome podejście do codziennych wyborów.
Podczas wspólnych zakupów często słyszę od moich klientek, że marzą o torebce znanego projektanta za kilka tysięcy złotych, również w myśl tej samej zasady „no bo przecież coś mi się od życia należy”. Myślę, że warto rozróżnić dbałość o wizerunek od uzależnienia od zakupów, myślenia, że torba za kilka tysięcy złotych zmieni nasze życie. To błędne myślenie, które zabiera nas tylko do kolejnego uzależnienia. To droga donikąd. Tak jak w przypadku alkoholu, słodyczy, to również uzależnienie, które doprowadza zdrowie czy też finanse do ruiny.
Nasze wybory są często odbiciem kultury, w której żyjemy. Konsumpcyjna mentalność sprawia, że uważamy nagrody za coś, co przysługuje nam automatycznie. W rzeczywistości jednak to my sami mamy wpływ na to, jak postrzegamy życie. Zamiast oczekiwać, że świat nagrodzi nas za nasze wysiłki, możemy zacząć czerpać radość z samego faktu istnienia – z małych momentów, które często mijają niezauważone.
Przeczytaj również: Jak wyglądać zjawiskowo – zawsze? Podpowiada style coach czyli stylistka i coach w jednym

Konsekwencje błędnego myślenia – ciało, umysł i emocje
Podążanie za przekonaniem, że „coś mi się należy”, może prowadzić do nałogowego sięgania po alkohol, słodycze i inne substancje, które chwilowo poprawiają nastrój. Niestety, te drobne przyjemności mają swoją cenę – zarówno fizyczną, jak i psychiczną. Regularne spożywanie alkoholu może prowadzić do problemów zdrowotnych, a nadmiar cukru wpływa negatywnie na kondycję naszego ciała. Z biegiem czasu organizm zaczyna się buntować, a my odczuwamy spadki energii, problemy ze snem czy obniżony nastrój.
Muszę Ci też powiedzieć, że nie przyszłam tu oceniać ani Ciebie, ani ludzi, których spotkałam, którzy namawiali mnie do picia alkoholu. To moi nauczyciele, dzięki nim mogłam się przyjrzeć temu, co robię i jak żyję. I tak jak ja pomagam kobietom w kreowaniu wizerunku, porządkowaniu szafy, tak jak i ja potrzebowałam pomocy trenerki odżywiania, aby mnie przez tę zmianę przeprowadziła. Więc jeśli i Ty potrzebujesz takiej pomocy, to nie obawiaj się o nią zapytać.
Gdy coraz częściej sięgamy po szybkie nagrody, łatwo wpadać w schemat, gdzie prawdziwa satysfakcja wydaje się być zarezerwowana na „nagrodę” za trud. W rezultacie stajemy się zależni od zewnętrznych bodźców, a nasze wewnętrzne źródło radości zostaje zepchnięte na dalszy plan. Z czasem możemy zapomnieć, że największym darem jest samo życie, a nie chwilowe zaspokojenie naszych pragnień.
Zmiana perspektywy – od „zasługuję” do wdzięczności
Kluczem do przełamania błędnego schematu jest zmiana perspektywy. Zamiast oczekiwać, że życie będzie nagradzać nas za każdy wysiłek, warto zacząć praktykować wdzięczność za to, co już mamy. Codzienna praktyka uważności oraz refleksja nad tym, co daje nam radość, mogą nam pomóc w odkrywaniu głębszego sensu istnienia. Jeśli jednak jest w Twoim życiu coś, co chcesz i możesz zmienić, to zacznij już dziś myśleć o tym jak to zrobić. Wiem, że to nie jest proste.
Kilkanaście lat temu rozstając się z korporacją postanowiłam założyć własną firmę i stać się licencjonowaną Style Coach. To był odważny ruch, przeszłam przez wiele trudnych momentów i kryzysów, ale na koniec dnia jestem niezmiernie dumna z tego, że zmieniłam to z czego nie byłam zadowolona i co nie dawało mi satysfakcji w życiu. Dziś ubieram kobiety, prowadzę szkolenia wizerunkowe, napisałam i wydałam kilka książek. Moje życie zawodowe jest przepełnione chwilami satysfakcji i radości z tego, co robię.
Przeczytaj również: Jak ubranie wpływa na Twoją pewność siebie

Kilka praktycznych wskazówek jak zacząć doceniać życie
- Prowadzenie dziennika wdzięczności: Zapisuj codziennie trzy rzeczy, za które jesteś wdzięczna. Mogą to być małe momenty – uśmiech nieznajomego, ciepło słońca na twarzy czy chwila ciszy przy filiżance herbaty.
- Medytacja i uważność: Kilka minut dziennie spędzonych na medytacji pomaga zresetować umysł i skupić się na tym, co naprawdę istotne.
- Aktywność fizyczna: Regularny ruch nie tylko poprawia kondycję, ale również wpływa na nasze samopoczucie. Spacer w parku czy joga może stać się rytuałem, który przypomina o wartości życia.
- Każdego dnia zakładaj ulubione ubrania. Nie czekaj na wielkie święto i specjalną okazję. Każdy dzień jest wyjątkową okazją do tego, aby przeżyć go w pełni i świadomie.
- Zapisuj to, z czym masz problem. Zmieniając swoje nawyki żywieniowe od ponad sześciu miesięcy zapisuję wszystko to, co jem i piję w ciągu dnia. To pozwoliło mi zobaczyć gdzie leży problem, zauważyć jak bardzo wypieram małe grzechy. Gdy zapisałam je na kartce papieru, to je zobaczyłam, a potem je wyeliminowałam. Aby nie stracić świadomości tego jak żyję i co jem, robię to do dziś każdego dnia.
Nie musimy rezygnować z małych przyjemności, ale warto podejść do nich świadomie. Zamiast traktować alkohol, słodycze czy nową torebkę jako „nagrodę”, możemy nauczyć się czerpać radość z umiarkowania. Każda decyzja, którą podejmujemy, może być aktem miłości do samej siebie – wyborem, który wzmacnia nasze zdrowie fizyczne i psychiczne.
Codzienne życie obfituje w drobne radości, które często umykają naszej uwadze. Warto celebrować te chwile – czy to poranny świt, urokliwy zachód słońca, czy ciepły uścisk bliskiej osoby. Gdy nauczymy się doceniać te momenty, zrozumiemy, że prawdziwe bogactwo tkwi w codziennych doświadczeniach, a nie w materialnych nagrodach czy chwilowych ekstazach.
Podsumowanie refleksji
Podsumowując, błędne założenie, że „coś mi się od życia należy”, może prowadzić do destrukcyjnych nawyków i utraty kontaktu z tym, co naprawdę ważne. Życie nie jest długiem, który trzeba spłacić – to dar, który codziennie otrzymujemy. Zamiast skupiać się na nagrodach i rekompensatach, warto nauczyć się celebrować każdy moment, czerpać radość z małych rzeczy i budować zdrową relację z samą sobą.
W obliczu codziennych wyzwań warto pamiętać, że najpiękniejsze doświadczenia nie wynikają z chwilowych przyjemności, ale z głębokiej wdzięczności za życie. Gdy zrozumiemy, że życie samo w sobie jest największym prezentem, przestaniemy myśleć w kategoriach „zasługuję” i zaczniemy żyć w zgodzie z samą sobą – pełnią, wdzięcznością i świadomością, że każda chwila jest bezcenna.
Justyna Krawczyk
Style Coach




