Nic nie dzieje się bez przyczyny. Zaczynam w to wierzyć. Po tym jak 3 lata temu oszukało nas biuro podróży Rainbow Tours, postanowiliśmy zrezygnować z wakacji organizowanych w tej sposób. Sprawę sądową wygraliśmy ale odnoszę wrażenie, że wygraliśmy coś znacznie więcej. Otworzyliśmy się na nową jakość podróżowania. Rezerwując jedynie bilet lotniczy i pierwszą noc, polecieliśmy na miesiąc na Bali, a potem w podobnym wydaniu do Hiszpanii. Ostatnie nasze wakacje, to była czysta przygoda i wolność. Ruszyliśmy do Niemiec i Danii bez żadnej rezerwacji. Zatrzymywaliśmy się tam gdzie nam się podobało i ruszaliśmy dalej, gdy tak decydowaliśmy. Kierunek wyznaczało słońce.
Ale zaraz, zaraz, miałam pisać o Krakowie. Jednak ten wstęp był potrzebny do tego, aby zobaczyć jak bardzo zmieniło nam się podejście do podróżowania.
Byliśmy w Krakowie zapewne kilkanaście razy. Jednak w tych miejscach i w takim Krakowie byliśmy po raz pierwszy. Wiedziałam już, że nie pójdziemy utartą ścieżką. Chcieliśmy odkryć coś nowego. O namiary na fajny nocleg zapytałam Magdę z Nudy nie ma, naszą kompankę ostatniej wakacyjnej podróży w nieznane. Dzięki niej również dowiedziałam się o Kasi z Travelicious i już wiedziałam, że to będzie niezwykła podróż.
KLIMATYCZNE ULICE
Na hotelowej mapie zaznaczyłam kierunek – Plac Nowy – Kazimierz. Czterdzieści minut pieszo dzieliło mnie od apartamentu do tego niezwykłego miejsca. Dotarłam do niego małymi, kolorowymi uliczkami czując jakbym przemieszczała się w czasie. Na środku Placu stoi okrąglak, pawilon handlowy w którego murach mieszczą się sklepiki spożywcze, masarnie i słynne budki z zapiekankami. Obecnie Plac Nowy funkcjonuje w dni powszednie jako targ, gdzie można kupić zarówno warzywa jak i cenne antyki. Przy placu znajduje się wiele kawiarni i pubów. Dla mnie to miejsce ma niesamowitą energię. Przyciąga również mnóstwo turystów. Szczególnie przyjaciół z Izraela tego dnia było wyjątkowo dużo.

Od Placu Nowego odchodzi wiele pięknych uliczek. Zakochałam się w ulicy Józefa niegdyś zamieszkiwanej wyłącznie przez Żydów. Mnóstwo tu galeryjek, pięknych malowideł na ścianach, sklepików vintage, kolorowych kawiarenek. Przechodziłam ją w tę i z powrotem kilka razy wciąż na nowo coś odkrywając.

Szyldy na Szerokiej to również niezwykłe miejsce i powrót do przeszłości. Klimat przywołują stare okiennice, wnętrza sklepów i warsztatów urządzone są tak jak niegdyś.

NOCLEG
Od dłuższego czasu szerokim łukiem omijam sieciowe hotele. Szczególnie będąc w Krakowie można znaleźć naprawdę niezwykłe miejsca. Tym razem zatrzymaliśmy się w klimatycznym i bardzo przyjemnym miejscu. Aparthotel Well Well jest położony przy ulicy Różanej, kilkanaście minut od samego centrum. Gdy przeczytałam, że miejsce to należy do młodego małżeństwa, które z miłością i starannością tworzyło to miejsce, postanowiłam to sprawdzić.
Bardzo spokojna uliczka, przepiękne wnętrza, ceglane sufity i niezwykła mozaika na podłodze zdradzała świetny klimat tego miejsca. Obsługa przemiła a pokój przestronny i klimatyczny. Duży balkon na patio świetnie się sprawdził na poranne medytacje. Nie rozczarowałam się. To miejsce mnie oczarowało.

Zdjęcia apartamentu pochodzą ze strony wellwellaparthotel.pl
JEDZENIE
Czytając bloga Travelicious zapisywałam skrzętnie wszystkie adresy i zaznaczałam je na mapie. Nie wiedziałam na co się zdecydować, ale chciałam coś absolutnie wyjątkowego. Kasia napisała o restauracji idealnej na większe wyjście i gdy stanęliśmy przed Nolio, to zaczęliśmy się zastanawiać czy wygodne buty sportowe i podarte jeansy, to na pewno klimat tego miejsca. Ale skoro ma to być miejsce na większe wyjście a randka z mężem i dwa dni razem, to z całą pewnością większa i wyjątkowa okazja, to postanowiliśmy zaryzykować.
Był wtorek wieczór a restauracja tętniła życiem, w środku było mnóstwo ludzi. Przy wejściu przywitał nas sympatyczny Pan, który wskazał nam miejsce na zewnętrznym patio. Wszystko wskazywało na to, że rozczarowania nie będzie. I nie było! Jedzenie było pięknie podane a smak obłędny. Okazało się, że wybraliśmy wyjątkowe miejsce na wyjątkową okazję i chcieliśmy wrócić następnego dnia na pizzę, która wyglądała rewelacyjnie. Idąc jednak ulicą Miodową wpadliśmy na kolejny adres o którym wspominała Kasia.

Zdjęcia restauracji pochodzą ze strony fb restauracji Nolio
Zatrzymaliśmy się przy dużej karcie z menu na zewnątrz restauracji, która wydawała się znajoma. Zapamiętałam zdjęcia z bloga i postanowiliśmy sprawdzić czy to faktycznie to miejsce. Restauracja Zenit zachęcała przestronnym wnętrzem i dużą ilością światła dziennego. Wyglądała bardzo nowocześnie ale też przystępnie. W karcie rzuciła nam się w oczy micha z krewetkami i ryżem w sosie terijaki więc wybór miał być prosty. Jednak karta okazała się być mieszana a nie azjatycka jak myśleliśmy. Oprócz michy krewetkowej dostępny też był tatar i schabowy. Dania kompletnie nie dla nas. Postanowiliśmy więc, że weźmiemy jedną michę na połowę i pójdziemy na pizzę do sprawdzonej już włoskiej restauracji.
Jednak gdy nasze danie trafiło na stół i w ruch poszły widelce, wiedzieliśmy, że chcemy więcej. I zamówiliśmy jeszcze jedną miskę tego samego dania. I choćby to miało być dla nas jedyne danie w karcie, to będziemy tam wracać, bo smakowało obłędnie!

Zdjęcia restauracji pochodzą ze strony fb restauracji Zenit

VINTAGE SHOPPING
Jestem Style Coachem (Osobista Stylistka i Life Coach w jednym) więc na mojej mapie Krakowa znalazły się również butiki, które pragnęłam odwiedzić.
Pierwszy z nich Vintage Classics znajduje się na mojej ukochanej ulicy Józefa. Jego wejście zdobione jest malowidłami i wygląda tak, że nie sposób przejść koło niego obojętnie. W środku ubrania i dodatki z poprzedniej epoki i ten zapach, który uwielbiam. Starocie, historia, duch przeszłości. No po prostu kocham i polecam to miejsce każdej stylistce i nie tylko.

Kolejny to Pavilon Vintage Butik którego właścicielka mnie wręcz urzekła. Szkoda, że nie zrobiłam jej zdjęcia. Przyjechała na rowerze, wesoła, z daleka krzycząc – dzień dobry! Wyglądała obłędnie. Nawet nie pamiętam dokładnie w co była ubrana (jasne jeansy i koszula) ale pamiętam, że miała kręcone włosy i śmiech od ucha do ucha. Jej butik był jak ona. Kolorowy, rozmaity i ciekawy. To jest miejsce do którego będę wracać choćby po energię i uśmiech tej dziewczyny.

Na ostatni butik wpadłam przypadkiem wracając już do hotelowego pokoju. Flaming Vintage, to kolejny malutki butik pełen perełek. Przejrzałam wszystko kilka razy, bo nie mogłam zgodzić się na wyjście z niczym. A że robiło się już późno i coraz chłodniej, to skoncentrowałam się na bluzach i okryciach wierzchnich. Szukałam aż znalazłam i wyszłam ze świetną, casualową bluzą idealną na nadchodzącą jesień.
Tym razem w Krakowie byłam tylko dwa dni a mam wrażenie, że nie zobaczyłam tak dużo podczas moich wszystkich wypadów do tego miasta razem wziętych. Co więcej wiem, że zobaczyłam tylko kawałek i z chęcią wrócę do tego magicznego miasta po więcej.
Jeszcze raz wielkie dzięki Magda z Nudy nie ma i Kasia z Traveliciuos za pokazanie innego świata. Nie wiem jednak jak ja teraz będę pracować, bo jedyne o czym marzę, to aby więcej podróżować 😉
Justyna


Zdjęcia apartamentu pochodzą ze strony wellwellaparthotel.pl

