Pora rozprawić się z krzywdzącymi stereotypami!Kobieta mistrzynią kierownicy

woman-in-the-car-2143753_1920

Udostępnij

Share on facebook
Share on linkedin
Share on twitter
Share on email

W ciągu życia zaledwie dwóch pokoleń obserwować można było nieskończenie wiele zmian obyczajowych i społecznych. Prawdziwa rewolucja nastąpiła także w kwestii prowadzenia samochodów przez kobiety. Jeszcze w latach 60-tych XX wieku kobiety praktycznie samochodami jeździły wyłącznie jako pasażerki. W ogóle samochodów było bardzo mało, posiadanie prawa jazdy wcale nie było takie oczywiste, także w przypadku mężczyzn. Sytuacja zaczęła się zmieniać w latach 70-tych, kiedy motoryzacja w Polsce trafiła pod strzechy razem ze zjawiskowo… małym Fiatem 126p. Coraz więcej rodzin posiadało te wyroby samochodpodobne. Mężczyźni zazdrośnie strzegli swoich skarbów, pozwalając w przypływach wspaniałomyślności swoim kobietom woskować karoserię. Ponieważ już wtedy jazda pod wpływem alkoholu była nielegalna, a piło się więcej niż kiedykolwiek, część mężczyzn uznała, że dobrym rozwiązaniem na powroty z imprez będzie własna kobieta-kierowca (znowu nie wiem: może jednak kierowniczka?). I w ten właśnie sposób pierwsza fala kobiet przeszła pierwszą fazę motoryzacyjnej rewolucji. Poza powrotami polibacyjnymi nie miały one jednak najczęściej szans na rozwój swoich zdolności i w tamtych czasach powiedzenie: „Jeździsz jak baba” rzeczywiście mogło wskazywać, że jazda ocenionego w ten sposób kierowcy była, powiedzmy – chropawa.

Na drugą falę motoryzacyjnej rewolucji kobiety musiały poczekać do lat 90-tych. Zmiana ustroju i stopniowe bogacenie się społeczeństwa spowodowały znaczący wzrost liczby samochodów na drogach. Szczytem marzeń dorabiającej się rodziny był wtedy kilkunastoletni Golf albo Opel Kadett sprowadzony z Zachodu. Prowadzili te limuzyny – oczywiście mężczyźni, ale zwolnione przez tych szczęściarzy maluchy (jeśli ktoś był serio bogaty to nawet Cinquecento) przypadły w udziale kobietom. Spokojnie więc mogły już jeździć na zakupy, do fryzjera i odbierać dzieci ze szkół i przedszkoli (czy ktoś uwierzy, że wtedy jeszcze nie było fotelików dla dzieci, wszyscy byli potencjalnymi, choć nieświadomymi mordercami swoich pociech).

Weszliśmy w wiek XXI i coraz więcej kobiet mogło sobie pozwolić na porzucenie upokarzających i w gruncie rzeczy naprawdę mało bezpiecznych samochodzików. Pojawiły się samochody uznawane za „kobiece”: Ford Ka, Renault Clio, potem Toyota Yaris. Jednak w tych większych samochodach kobiety nadal padały ofiarą lekceważenia i przemocy na drodze. Nierzadko zdarzało się, że kobieta wjeżdżała na lewy pas i spokojnie sześćdziesiątką jechała tak ze dwa-trzy kilometry do następnego skrętu w lewo. I ja to rozumiałem – bała się, ze jak już będzie musiała skręcać, to nikt jej przecież nie wpuści…

Teraz nie dziwi już wcale widok kobiet w naprawdę dużych samochodach, kiedyś zarezerwowanych dla typowych macho. Toyota RAV4, Landrover czy Porsche Cayenne to już nie jest kwestia płci tylko zasobności portfela, ambicji i gustu. Kobiety jeżdżą coraz lepiej i pewniej. I przejmują, niestety, wiele fatalnych cech od kierowców-mężczyzn. Całkiem niedawno miałem taką sytuację na drodze. Jechałem sobie, średnio szybko w kolumnie samochodów. Środkowy pas na trzypasmowej Puławskiej od strony Piaseczna. Odległość za poprzedzającym samochodem niewielka, ale bezpieczna. Nagle widzę w lusterku, że prawym pasem szybko nadjeżdża czarny Ford Focus, a że prawy pas też był z przodu przyblokowany – prawie nie zwalniając, wjeżdża mi tuż przed maskę i z piskiem opon przebija się na lewy pas, aby popędzić dalej. O, żesz ty kur… wyrwało mi się, ale spokojnie – agresja to mój wróg, więc pojechałem swoją drogą. Daleko nie zajechaliśmy. przecież na Puławskiej światła są teraz co 200 metrów chyba, więc na kolejnych dogoniłem Focusa. Myślę sobie – podjadę z boku zobaczę tego sk… i co? Blond piękna siedzi za kółkiem i w skupieniu ogląda sobie czerwono polakierowane paznokcie. KOBIETY – NIE JEDŹCIE TĄ DROGĄ, błagam!

Pozdrawiam,

Jarek

Zapisz się do Newsletter'a

Bądź na bieżąco

Przeczytaj więcej

Nazywam się Justyna Krawczyk. Jestem właścicielką i założycielką firmy Jak Być Szczęśliwą Kobietą, licencjonowaną Style Coach™ (Osobista Stylistka i Life Coach w jednym).

POZNAJ KURS

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTER'A

Przewiń do góry

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies.