BlogPsychologicznie, kobieco

Mężczyzna bohaterem, kobieta problemem.

By 7 stycznia 2013 Wrzesień 1st, 2016 No Comments

Mężczyzna zwalniający się z pracy, biegnący do chorego dziecka jest BOHATEREM.

Kobieta zwalniająca się z pracy, biegnąca do chorego dziecka jest PROBLEMEM.

 

Osobiście nie zdążyłam się zwolnić z pracy z powodu choroby dziecka, szczepienia czy chorej opiekunki, bo jako mama pracowałam jedynie 8 miesięcy po czym zostałam zwolniona.

Moje doświadczenia są jednoznaczne: wszyscy namawiają nas do rodzenia dzieci, presja środowiska jest ogromna. Namawiają media, namawia rodzina, namawia nawet rząd i w końcu, mimo obaw decydujemy się na dziecko, które po 5 miesiącach urlopu macierzyńskiego nie jest już wcale takie nasze. Bardziej jest niani, teściowej lub opiekunki w żłobku.

Przez lata obserwowałam młode mamy wracające do pracy po urlopie macierzyńskim, kobiety które były degradowane, pomijane w awansach, nie zapraszane do nowych projektów.

Postanowiłam zawalczyć o swoje prawa, które są zdefiniowane nie tylko przez kodeks pracy, ale były również jasno artykułowane przez firmę, w której pracowałam. Do czasu… do czasu mojego powrotu, kiedy okazało się, że moje stanowisko to już przeszłość, że pomimo, że zajmowałam managerskie stanowisko, to jedyna propozycja jaką dostałam to: asystentka działu. A nie, była jeszcze jedna pozycja, w której głównym zadaniem było nie mniej, ni więcej a podróżowanie. Gdy powiedziałam jasno – nie – zaczęły się schody, bo przecież mama wracająca po długiej nieobecności nie ma prawa do głosu ani sprzeciwu, powinna się cieszyć, że w ogóle ją chcą! Wróciłam na managerskie stanowisko (dzięki zapisom prawa i stanowczości), lecz nie na to samo. Stanowisko „fikcyjne” czyli niepotrzebne, wymyślone dla mnie. Fakt, że przez te 8 miesięcy zrealizowałam projekty na setki tysięcy złotych (w postaci oszczędności dla mojej firmy) nie miał najmniejszego znaczenia, plan był już wymyślony. Plan dla mamy, która postanowiła się sprzeciwić niewłaściwym, chorym, dyskryminującym praktykom. Nie byłam zapraszana na spotkania managerów, jako jedyna nie przeniosłam się z całym działem do nowego biura, a gdy sygnalizowałam niezadowolenie, usłyszałam od szefa: ciesz się, inne kobiety po macierzyńskim miały jeszcze gorzej niż Ty!

Nie rozumiem więc jednego: po co cała ta hipokryzja? Zasady firmy, w której pracowałam, zasady, które nie znajdywały odzwierciedlenia w rzeczywistości, fikcja z której większość się po prostu śmiała, choć nie ma w tym nic śmiesznego. Rząd, który namawia nas do rodzenia dzieci, tworzenia rodziny jako największej wartości. Czy na pewno o to chodzi?

Czy bycie wieczorową i weekendową mamą jest tym, co nas uszczęśliwia? Z moich obserwacji wynika, że jest czymś, co kobiety frustruje, nie pozwala cieszyć się kimś najcudowniejszym, nie pozwala być oddanym komuś, kto nas potrzebuje, a gdy nagle, niezapowiedzianie podczas dnia pracy okazuje się, że nasze dziecko nas naprawdę potrzebuje i to natychmiast, przychodzi chwila prawdy: co powie szef?

Jak więc być szczęśliwą mamą?

Piszcie.

Justyna

 

Leave a Reply