BlogPsychologicznie, kobieco

Czy można starzeć się z godnością?

A raczej czy Kobieta może starzeć się z godnością? Wymagania, które wciąż są przed nami stawiane, są bardzo wysokie. Mamy być mądre, pracowite, zaradne, mamy być świetnymi matka, wzorowymi pracownikami, żonami, zadbane, piękne i WIECZNIE MŁODE!

W czasach botoksu i operacji plastycznych, większość z nas zadajemy sobie pytanie czy to już czas na operację, jakąś korektę, naciągnięcie, odessanie, bo presja jest ogromna, krytyczna, wypatrująca każdej zmarszczki, a z drugiej strony słyszymy, że trzeba umieć starzeć się z godnością. Więc jak to jest???

Jest kilka bardzo popularnych gwiazd, które poddały się operacjom plastycznym, po których ich twarz przypomina maskę albo wręcz karykaturę człowieka. Ale są również te, które botoks pokochał i odmłodził o kilkanaście lat.

Czy to znaczy, że te Kobiety nie potrafią starzeć się z godnością? Czy może nie potrafią, nie mają siły przeciwstawić się ogólnej presji i zawalczyć o dobre samopoczucie, pewność siebie mimo upływającego czasu i zmian, których niewątpliwie starość nie potrafi ukryć?

W jednym z wywiadów Danuta Stenka (która należy do mojego grona Kobiet które -uwielbiam) mówi:

od Kobiety wymaga się, by jak najdłużej była piękna i młoda. A kiedy na jej twarzy pojawiają się zmarszczki, zaczyna więdnąć, podskórnie ma jej się to za złe”. Stwierdzenie „postarzała się” brzmi często jak „zgłupiała”, czuje się w nim niesmak

Agata Młynarska (też uwielbiam) w jednym z wywiadów przyznała, że były pracodawca, jako powód zwolnienia podał, że jest za stara. Bolesne doświadczenie Kobiety, która wciąż wygląda pięknie i jest atrakcyjna nie tylko fizycznie, ale również intelektualnie. Tylko, co jest ważniejsze?

Jak tu starzeć się z godnością?

 

Justyna

8 komentarzy

  • erwia napisał(a):

    A co to znaczy starzeć się z godnością? Dać sobie pozwolenie na niedbanie o siebie? Mieć siwe nieufarbowane włosy, niestosowanie kremów przeciwzmarszczkowych, ubieranie się tak jak ludzie wyobrażają sobie kogoś w podeszłym wieku, bo co? Bo przekroczyło się 40,50 czy 60 lat?!

  • Mada napisał(a):

    @Iwona, nie miałam nawet na myśli wieku dwudziestu lat, bo to jeszcze wiek szkolny… Ale od powiedzmy dwudziestu ośmiu to nie czuję jakiejś wielkiej zmiany “w środku”, poza powiększającą się coraz bardziej presją czasu… 🙁

  • Iwona napisał(a):

    @Mada, tak, ale tu nie chodzi chyba o starszą ciotkę. Co innego jest w wieku pięknym zachowywać się jak nastolatka, bo po prostu jest to śmieszne. Bez względu na to ile botoksu mamy pod skórą. A to jakie zajęcia wybieram to moja sprawa. i jeśli młodym się to nie podoba, to niech oni sobie wybierają inne. mnie to wisi. i niech zazdroszczą, bo nie wiadomo czy oni w moim wieku też będą na te zajęcia śmigać! A poza wszystkim Madu, ja na przykład nie czuję się jak dwudziestka, bo w wieku dwudziestu lat, to za wiele w głowie nie miałam i zdecydowanie wolę to, co dzisiaj mam w środku. A że opakowanie nieco się zeschło, to już “selawi”:)

  • Mada napisał(a):

    I nie ma to wiele wspolnego z pogodzeniem ze soba, raczej trzeba by sie pogodzic z rola starszej ciotki, ktorej juz to czy tamto nie wypada…

  • Mada napisał(a):

    Moim zdaniem nie mozna. I wszystkie gwiazdy, ktore twierdza, ze nie przejmuja sie zmarszczkami i “osiaganiem wieku dojrzalego”, dorabiaja falszywa ideologie do tego, co nieuniknione.
    Problem w tym, ze w srodku caly czas czujemy sie ta sama osoba, co w wieku dwudziestu paru lat, ale otoczenie niestety postrzega nas juz inaczej. Faceci przestaja sie gapic i gwizdac 😉 Nagle okazuje sie, ze do pewnych rzeczy jestesmy “za stare”, tzn np. na jakichs zajeciach, na ktore chcemy chodzic, wiekszosc uczestnikow jest o kilkanascie lat mlodsza… No niby to nic, ale czujesz sie niekomfortowo…

  • dominika napisał(a):

    Ją myślę,że starzec się z godnością to zachować pogodę ducha. Taka bym chciała być na starość-pogodna. Z reszta zwróćcie uwagę, na fakt że w słowie pogodna zawiera się ta właśnie Godność.

  • jmazurki@poczta.onet.pl napisał(a):

    Masz rację. Tylko ja pogodzona sama ze sobą jestem. Ba! Jestem nawet bardzo z siebie zadowolona i szczęśliwa. A zestarzeć się nie chcę.
    I nawet nie o zmarszczki chodzi bo buzia usmiechnięta zawsze będzie piękna, a o brak kontroli nad własnym ciałem, nad brakiem sprawności fizycznej i intelektualnej…

  • Iwona napisał(a):

    Nie trzeba się starzeć. Można przechodzić w wiek piękny, a potem w jeszcze piękniejszy.
    A tak poważnie to wydaje mi się, że im bardziej kobieta pogodzona jest ze sobą, im bardziej w siebie wierzy, im więcej ma samej sobie do zaoferowania, im pewniejsza jest siebie i własnej wartości, im bardziej jest spełniona tym MNIEJ przeszkadzają jej zmarszczki, fałdy czy to, że sąsiadka z góry ma dwadzieścia lat mniej. Nasze fizis jest tym co jako pierwsze jest oceniane przez otoczenie. Ale nie od dzisiaj wiadomo, że im większy ogień w środku tym większy blask bije!! Siła grawitacji jest bezlitosna. Prędzej czy później każdej z nas opadnie. I oczywiście, że fajnie byłoby mieć gładką, jędrną i naciągniętą skórę (wszędzie!). Ale to tylko garnitur. Czy będzie leżał idealnie czy zwisał zależy od tego, na czym jest zawieszony!
    I przypomniałam sobie pewną historię, na pierwszy rzut oka kompletnie nie apropos tego, o czym piszesz. A może jednak? Mianowicie, znajomy znajomego starając się o pracę zjawił się na rozmowie kwalifikacyjnej. Pracy nie dostał, ale był tak zacięty, że postanowił dowiedzieć się dlaczego. Po wielu wielu naciskach w końcu ktoś mu rzucił, że dlatego, że ma wąsy. Powtórzył to żonie, ona wściekła i oburzona dotarła do tego, u kogo odbyła się rozmowa i zaczęła wyrzucać mu, że to dyskryminacja i że zapłacą za to. Na to ów rozmówca spokojnie jej odpowiedział: “proszę pani, a jeśli miałaby by pani wybór pomiędzy powiedzeniem komuś, że kompletnie się nie nadaje i jego CV to stek bajek, a podaniem najbardziej abstrakcyjnego wytłumaczenia, które może i zdenerwuje, ale nie powie wprost “Jesteś Pan najwyżej mierny”, co by pani wybrała?”… Żona grzecznie przeprosiła i odłożyła słuchawkę….

Leave a Reply