Żyj po swojemu!

9S3A8859 (1)

Udostępnij

Wiem o czym mówię. Wiem jaka jest różnica i wiem jak to smakuje. Nie mogę Ci powiedzieć, że zawsze było i jest łatwo. Ale życie po swojemu daje mi tyle radości, że muszę się nią z Tobą podzielić!

Jeszcze kilka lat tamu siedziałam za biurkiem pewnej firmy i wykonywałam pracę, której nie lubiłam. Otaczałam się ludźmi z którymi niewiele miałam wspólnego. Trzy lata temu moje życie przeszło spektakularną metamorfozę! Zaryzykowałam i postawiłam wszystko na jedną kartę. Kartę o nazwie Jak Być Szczęśliwą Kobietą!

Nie wiem jak Ty ale ja spędzałam w pracy około czterdzieści godzin tygodniowo. Czasem znacznie więcej ale nigdy mniej. Pięć dni w tygodniu. W pracy, której nie lubiłam, z ludźmi którzy w większości byli z innej planety. Śmiało mogę powiedzieć, że większość mojego czasu, większość mojego życia była przepełniona strachem, niezadowoleniem i ogromnym stresem. Kilka lat wcześniej dokonałam rewolucji w prywatnym życiu. Przyszedł czas na to, aby zrobić porządek również na polu zawodowym.

Minęły trzy lata i chcę Ci powiedzieć, że ryzyko się opłaciło. Postawiłam na siebie i zaczęłam żyć po swojemu. Co to oznacza? Robię to, co kocham! Mało tego – robię to, co kocham i jak chcę! Czuję, że moje życie zależy ode mnie. Oczywiście jest taka część, którą muszę podporządkować innym. Również taka, która nie zależy ode mnie. Ale to w mniejszości.

Spójrzmy zatem jak wyglądał mój miniony weekend.

Na moje szkolenie dla Stylistek przyjechało pięć kobiet. Szkolenie to zorganizowałam w pięknych murach Splotu Artystycznego w Warszawie. Uwielbiam to miejsce i czuję się w nim wspaniale. Zaczęłyśmy w sobotę o 10.00 według planu i harmonogramu, który sama stworzyłam. Poruszyłam wszystkie tematy, które uznałam za najważniejsze. Do współpracy zaprosiłam Kalinę, która jest ekspertką od analizy kolorystycznej. Nikt mi nie kazał z nią pracować. Serio! Poznałam ją jakiś czas temu i uznałam, że to świetna dziewczyna i chciałabym, aby przychodziła na moje szkolenia. I przyszła. Poprowadziła panel dotyczący analizy kolorystycznej. I zrobiła to świetnie. Była też Monika, która pomagała mi w organizacji, w przygotowaniu materiałów i zrobiła zdjęcia, które pokażę już wkrótce. Monika to super dziewczyna. Uśmiechnięta, sympatyczna i fajna. Fajnie mi z nią było. Nikt nie kazał mi z nia pracować. Zaprosiłam ją bo chciałam. Fajnie, że i ona miała ochotę.

A teraz kilka słów o kursantkach. Przyszłych stylistkach i fantastycznych kobietach jednocześnie. Jakiś czas temu zastanawiałam się jak to jest, że na moje szkolenia przychodzą same fajne kobiety. Czy ja mam jakiś magnes, czy to przypadek, czy jeszcze coś innego? Okazuje się, że te kobiety szukając oferty dokładnie czytają co i jak i chcą się dowiedzieć czegoś więcej o organizatorach. Wchodzą więc w moją historię i dochodzą do wniosku, że chcą przyjść do mnie. Bo podoba im się to, co robię i kim jestem. To wielki komplement dla mnie.

Podczas szkolenia mamy też czas aby dowiedzieć się czegoś więcej o sobie. Szkolenie się przeciąga, robi się ciemno. Ale ja nie jestem zła bo… muszę zostać dłużej w pracy, po tak zwanych godzinach!? Ja jestem szczęśliwa, że jest nam tak dobrze razem, że nikogo nie wyganiam tylko siedzimy i rozmawiamy dalej.

Niedziela to dzień praktyczny szkolenia. Przyszłe Stylistki eksperymentują, stylizują się wzajemnie. Obserwuję czego się nauczyły, z czym mają problem. Ale to nie tylko o ubrania chodzi. Widzę różne osobowości, różne style i różne historie kobiet, które z niedowierzaniem patrzą na siebie i zastanawiają się – jak to możliwe, że mogą tak wspaniale wyglądać?

Możesz pomyśleć – praca jak każda inna. Do tego zarwany weekend, godziny przygotowań, ciężka praca. Nie zaprzeczam. Jest to moja praca do której muszę się porządnie przygotować. Różnica jest taka, że ja to kocham. Uwielbiam poznawać ludzi, uwielbiam z nimi przebywać. Szczególnie z takimi z którymi od samego początku czuję się dobrze. Kocham uczyć. Kocham dzielić się swoją wiedzą, lubię siebie w roli trenera. Uwielbiam doradzać innym, obserwować jak zmienia sie ich wygląd. A potem życie. To mnie napędza. To sprawia, że jestem szczęśliwa i coraz bardziej odważna aby stawiać kolejne kroki. Bo na liście „żyć po swojemu” pojawiły się kolejne punkty, które sukcesywnie zamierzam wprowadzać w życie.

Wyjątkowo dziś szczęśliwa!

Justyna

Zapisz się do Newsletter'a

Bądź na bieżąco

Przeczytaj więcej

Nazywam się Justyna Krawczyk. Jestem właścicielką i założycielką firmy Jak Być Szczęśliwą Kobietą, licencjonowaną Style Coach™ (Osobista Stylistka i Life Coach w jednym).

POZNAJ KURS

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTER'A

Shopping Cart
Przewiń do góry

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies.