Pomaganie innym czyni nas dobrymi ludźmi!

Udostępnij

Kochane Czytelniczki…

Nie jestem pisarką ani dziennikarką, ale czuję potrzebę dzielenia się z Wami przemyśleniami, lubię gdy za moją sprawą może wydarzyć się coś miłego, mogę kogoś zainspirować, natchnąć czy po prostu podzielić się doświadczeniem.

Dlatego piszę i będę pisać, a Wasze komentarze potwierdzają tylko, że dobrze robię:)

Brzmi dość banalnie – pomaganie innym czyni nas dobrymi ludźmi, jednak uważam, że jest to niezwykłe i warto się temu przyjrzeć i poświęcić trochę więcej czasu.

Zdarzyło się Wam pomóc komuś bezinteresownie, bez myślenia, że coś powinniście dostać w zamian, że to taki dług wdzięczności, o który będzie można w przyszłości się upomnieć?

Zmieniłam pracę, a tak naprawdę to praca zmieniła mnie. Tylko chwilę zajęło mi podjęcie decyzji o tym, że nie idę do kolejnej korporacji. A może to nawet nie była chwila, wiedziałam to od dawna, głęboko, potrzebowałam chwilę, aby powiedzieć to głośno.

Z dniem 1 kwietnia zmieniło się moje życie, zmieniłam się ja, wciąż odkrywam się na nowo, zaskoczona, że to co było nie do zrobienia, staje się przyjemnością. Możliwość realizowania swoich marzeń, pasji to dużo większa nagroda, niż dobra pensja, samochód i inne przywileje.

Na mojej drodze stają zupełnie inni ludzie. To wręcz nie do uwierzenia, jaką ja sama przechodzę metamorfozę, która widocznie jest procesem ciągłym, który nigdy nie ustaje.

Świat, w którym się znalazłam to świat serdeczności, pasji, oddania, kreatywności, pomysłowości, wdzięczności. Nie mówię, że czasem nie jest trudno, że prowadząc własną firmę nie trzeba zasuwać, oj trzeba. Ale gdy można robić to co się kocha z ludźmi, których można dobrać, wybrać, z którymi chcę, a nie muszę pracować, to naprawdę chce się chcieć.

Jedna z moich z przyjaciółek często zadaje mi pytanie, jak to jest możliwe, że jestem tak zmotywowana i zaangażowana?

Zawsze jestem zaskoczona tym pytaniem, bo odpowiedź jest dla mnie tak oczywista. I nie chodzi o to, że prowadząc własny biznes muszę pracować, bo nikt innym za mnie tego nie zrobi tylko o to, że ja to kocham robić, moja praca stała się poniekąd filozofią życia, jest czymś w co głęboko wierzę i oddaję się bez uczucia, że coś poświęcam, naginam siebie czy innych.

To tylko cztery miesiące, ale są to miesiące, które zaowocowały tak wieloma przemyśleniami i przeżyciami, sprawiają, że mój optymizm, pomysłowość i serdeczność wylewa się drzwiami i oknami ze zdwojoną siłą, bo przez lata uczyłam się ukrywania emocji, które w korporacji były uważane za nieprofesjonalne.

Jednym z wielu zjawisk, które odkryłam, bądź stały się dla mnie bardziej zauważalne to chęć pomocy drugiemu człowiekowi, taka bezinteresowna, z serca.

Wyobraźcie sobie co czułam, gdy skontaktował się ze mną zapomniany kolega z liceum Waldek, że znalazł mnie na nieśmiertelnym facebooku, oglądał moją stroną i bardzo chętnie pomoże mi w pewnych kwestiach dotyczących projektu, ponieważ pracuje w dużym wydawnictwie i ma duże doświadczenie z nowymi mediami. Moje zaskoczenie było ogromne, bo nie tylko nie byliśmy bliskimi przyjaciółmi ale też to, że nie ja go poprosiłam o pomoc, a on sam mi ją zaproponował.

A zacząć trzeba od tego jak powstała JBSK. Od wielu lat marzyłam o robieniu czegoś, co czuję i co ma większe, głębsze znaczenie. Nie znajdywałam jednak tego jednego konkretnego pomysłu, wizji, która pozwoliłaby coś zacząć, rozrysować, zaplanować. Pewnego dnia Debbie powiedziała: zrób to, będziesz w tym świetna, zmieniasz się nie do poznania jak tylko o tym mówisz, pomogę Ci! I pomogła mi, zaczynałyśmy razem, spędziłyśmy setki godzin razem rozmawiając o programach, o stronie, robiłyśmy wszystko razem od a do z. Nie wiem czy w ogóle bym zaczęła, gdyby nie Debbie. Jest cudowną przyjaciółką…

Iwonka tworzyła moje motyle, Ola korygowała tekst, Przemek dał świetny kontakt, Patrycja motywowała i wspierała dobrym słowem, Tadeusz zrobił nagranie, Małgosia i Kasia pozowały do próbnych sesji, starsza siostra Ania wierzy we mnie a Jarek jest nie tylko mężem, ale i przyjacielem, na którego zawsze mogę liczyć. Mam szczęście. Otaczają mnie cudowni ludzie. Pomagają i nie oczekują nic w zamian, a we mnie rośnie uczucie i związanie z nimi i chęć mimo wszystko odwdzięczenia się. Życie jest przewrotne i pewnie będą okazje, abym mogła okazać im moją wdzięczność.

Pomagajmy sobie wzajemnie. Nie tylko przyjaciołom, nie tylko rodzinie, ale i obcym ludziom, którzy mogą potrzebować naszej pomocy. To czyni lepszymi nie tylko nas, ale i tych którym pomagamy, bo oni to doceniają i chcą również pomóc. Ta pomoc powraca i to dobrze, że mamy chęć odwdzięczenia się, to uczucie, które powinniśmy w sobie pielęgnować.

Niedawno jechałam metrem i schodząc do podziemi zobaczyłam młodego chłopca, miał może 16 lat, który podszedł do starszej pani z propozycją pomocy, bo ona z trudem wchodziła po schodach z siatką zakupów. Był to dla mnie obraz wzruszający i taki zapomniany.

Możemy pomagać sobie na wiele sposobów, nie tylko finansowo, nie tylko robiąc coś konkretnego dla innych. Czasem wystarczy serdeczny uśmiech, drobiazg, aby odmienić czyjś dzień, a może nawet życie.

 

Pozdrawiam Was serdecznie,

Justyna

Zapisz się do Newsletter'a

Bądź na bieżąco

Przeczytaj więcej

Nazywam się Justyna Krawczyk. Jestem właścicielką i założycielką firmy Jak Być Szczęśliwą Kobietą, licencjonowaną Style Coach™ (Osobista Stylistka i Life Coach w jednym).

POZNAJ KURS

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTER'A

Shopping Cart
Przewiń do góry

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies.