Wiele lat temu, gdybym dostała propozycję od firmy Loreal, aby być twarzą ich projektu, to pomyślałabym, że to jakiś żart, pomyłka lub też po prostu coś zupełnie niemożliwego.
Teraz, gdy to się wydarzyło i stało się naprawdę, to mogę powiedzieć, że wiem jak do tego doszło.
Jako nastolatka marzyłam o tym, aby zostać modelką. Nie wiem dlaczego. Jakoś tak przyszło mi to do głowy. Niby nigdy nie interesowałam się światem mody jakoś szczególnie, ale jak widziałam, że koleżanki próbują swoich sił i nawet coś osiągają w tym temacie, to ja też chciałam.
Jeździłam na castingi, chodziłam na spotkania ale jakoś nic z tego nie wychodziło. Byłam szczupła, wysoka i ładna. Tak myślę patrząc dziś na swoje zdjęcia. Ale wiem, że wtedy wcale się tak nie czułam.
Ale byłam zawzięta. Wysyłałam zgłoszenia a jak tylko kazali mi przyjechać to jechałam. Czasami z dnia na dzień wsiadałam w pociąg z Torunia do Warszawy i jechałam na spotkanie. Dziś patrząc na te zdjęcia i wspominając tę historię zrozumiałam dlaczego nie byłam w stanie zrealizować tego marzenia.

Patrząc na te zdjęcia przypominam sobie tamte czasy. Mój poziom własnej wartości był równy zeru. Nigdy się sobie nie podobałam. Zawsze byłam gorsza, grubsza i brzydsza. Patrzyłam na innych z podziwem, nie doceniając siebie. I to właśnie widzę na tych zdjęciach. Dziewczynę spiętą, bez radości życia, bez iskry w oku. Dziewczynę, która kompletnie nie wierzy w siebie.
Minęło wiele lat zanim zrozumiałam, że nikt ani też nic nie da mi poczucia własnej wartości poza mną samą. Tylko ja mogę to zrobić. Mogę docenić to, kim jestem. Zacząć cieszyć się życiem, sobą. Doceniać to jaka jestem bez względu na to, czy dorównuję ideałom.
Pędziłam przez życie. Skończyłam studia, potem studia podyplomowe. Wiecznie katowałam się dietami, ćwiczyłam ponad swoje możliwości. Dokonywałam złych wyborów. Wyszłam za mąż za człowieka, któremu dobrze było z moją niską samooceną. Wybierałam pracę, której nie lubiłam. A tak naprawdę to ona wybierała mnie. Ja po prostu godziłam się na wszystko to, co mi przynosiło życie. Nie zastanawiałam się kim chcę być i co chcę w życiu robić.
Aż pewnego dnia doszłam do ściany o którą rozbiła się moja niska samoocena. Pomyślałam, że już nie chcę tak żyć i zaczęłam wszystko zmieniać. Początek miał ponad dziesięć lat temu.
Musiałam się pożegnać z ludźmi, którzy źle na mnie wpływali. Rozwieźć się z mężem, któremu nie zależało na tym, abym się dobrze czuła sama ze sobą. Pożegnać się z korporacją na rzecz własnej firmy i robienia tego, co kocham całym sercem. To nie były łatwe decyzje ale efekty były i nadal są fantastyczne.
Poznałam miłość swojego życia, założyłam rodzinę. Mam córeczkę, która jest największym szczęściem o jakim nie miałam pojęcia, że istnieje. Prowadzę firmę, która daje mi radość, wolność i spełnienie. Wiem czego chcę od życia i sięgam po to, każdego dnia. Doceniam to, kim jestem. Czuję się fantastycznie. I pomimo faktu, że jestem o osiemnaście lat starsza niż wtedy, gdy marzyłam o tym, aby zostać modelką, to właśnie dziś czuję się atrakcyjna, piękna i mądra. Wiem, że jestem wartościową kobietą bez względu na to, co myślą inni.
I właśnie to widzę na zdjęciach z sesji dla Loreal. Ta propozycja była dla mnie spełnieniem marzeń. Jednego z tych, kiedy byłam bardzo młoda. Ale tak naprawdę ta propozycja nie była dla mnie wielkim zaskoczeniem. Wielkie marzenie w które kiedyś tak wierzyłam, nagle wróciło do mnie. Okazało się, że dopiero dziś jestem w stanie je spełnić. Dziś jestem na nie gotowa. Bo jestem pewna, że mogę osiągnąć w życiu, to co chcę. I zasługuję na wszystko to, co najlepsze!





Justyna
Style Coach




