Dawno, dawno temu, za górami, za lasami… kiedy mieszkałam jeszcze na studiach w Toruniu, postanowiłam, że odwrócę się od innych, a tak naprawdę od SIEBIE i tego, kim naprawdę jestem…
Byłam znana z tego, że zawsze robiłam innym niespodzianki, kupowałam prezenty bez okazji. Jako dziecko kupiłam kiedyś Mamie proszek do prania z okazji Mikołajek i wstałam w nocy, aby schować Jej go pod poduszkę. Moja babcia mówiła, że nigdy nie przychodzę z gołymi rękoma. Zawsze chętna do pomocy i obdarowywania innych. Również z wakacji przywoziłam prezenty i zawsze kupowałam najpierw innym, a potem ewentualnie sobie.
Gdy mieszkałam w Toruniu i pracowałam w McDonaldzie zarabiałam 500pln miesięcznie. Za wynajęty pokój płaciłam 150pln, a reszta musiała mi starczyć na życie. Bardzo skromne życie, ale byłam szczęśliwa, że mogę utrzymać się sama.
Jadąc na Święta do domu kupowałam całą torbę pierników toruńskich, po paczce dla każdego. Na nic więcej nie było mnie stać. Ale pierniki były dla wszystkich. Dla babć, cioć, wujków i sióstr. Sprawiało mi to ogromną radość. Pewnego dnia, gdy ja nic od nikogo nie dostałam stwierdziłam, że to chyba jakiś żart. Że jak to, ja daję, a inni to nie??? Co ja jestem, frajer???
I postanowiłam tego nie robić.
Pamiętam ile razy kusiło mnie, aby coś przywieźć z wakacji ale mówiłam sobie – o nie, przecież ja nic nie dostałam – i powstrzymywałam się od zakupu.
Nie raz nie wytrzymałam i coś kupiłam, ale miałam wyrzut i oczekiwanie, że inni zrobią to samo. Często nie robili i złość we mnie narastała…To było takie przyjemne, ale sama postanowiłam się tego pozbyć. Potem poszło już z górki. Przeprowadziłam się do Warszawy, zaczęłam robić karierę, wyszłam za mąż za niewłaściwego człowieka, zaczęły się problemy, źli ludzie i mnóstwo porażek.
Wiem dziś, że zboczyłam z drogi….Odwróciłam się od SIEBIE….Robiąc na złość innym, największą krzywdę zrobiłam sobie…
Zaczęłam wracać jakieś 8 lat temu. Pełna braku zaufania i obaw, że mnie inni będą chcieli wykorzystać, bo to też się zdarzało.
Otworzyłam swoją firmę z chęci dawania, pomagania i sprawiania, aby kobiety czuły się wyjątkowo. Mimo, że nie raz głowa podpowiadała, żebym tego nie robiła, żebym na kursach online nie dawała zbyt dużo, żebym nie była taka szczera i otwarta w swoich książkach, to serce wzięło górę i nagradzało przyjemnym uczuciem, które mówiło, że właśnie tak jest dobrze. To taki prezent ode mnie dla Ciebie, część mojej duszy, która zawsze chciała robić to, CO USZCZĘŚLIWI INNYCH![]()
Także gdy się spotkamy, to nie dziw się, że usłyszysz ode mnie coś dobrego. Na szkoleniu, konferencji czy na przeglądzie szafy podczas gdy będę czarować Twój nowy, piękny wizerunek. Właśnie po to, abyś dostrzegła, że jesteś piękna i wyjątkowa.
I tak, wiem. Jest robota do zrobienia. DAWAĆ i być w tym mądrą, wciąż się rozwijać, znać granice ale słuchać swojego serca. SIEBIE.
Mam tu wielkie zadanie do wykonania i to ono sprawia, że zaczynam dzień z uśmiechem i ogromną wdzięcznością.
Dziękuję Ci, że jesteś!
WRÓCIŁAM![]()
Justyna Krawczyk
Style Coach




