Nie zamierzam przepraszać za ten tytuł. I tak uważam, że wobec tego, co czuję, jest dość delikatny.
Wykreowaliśmy świat pełen obłudy, sztucznego szczęścia, uśmiechu na zawołanie i idealnego życia. Jednak to tylko na zewnątrz, bo wiem, że wewnątrz, w naszych domach, w naszych sercach, bywa bardzo źle. I to zbiorcze udawanie, że wszystko mamy ogarnięte, sprawia, że milczymy, kiedy powinniśmy poprosić o pomoc. Co więcej, to udawanie sprawia, że inni czują się fatalnie. Myślą – matko, ona ogarnia, to ja też powinnam.
Znam wiele osób, które na Instagramie wrzucają fantastyczne relacje z wakacji, ale nie wspominają, że wrócili skłóceni i zmęczeni. Ludzi, którzy kręcą filmy motywacyjne na Kubie o szczęściu i życiu po swojemu, nie wspominając o tym, że po powrocie nie mają za co żyć. Rodziny, które wrzucają uśmiechnięte zdjęcie swoich bliskich, podczas gdy cierpią katusze z dzieckiem, które rozwija się inaczej. Przefiltrowane zdjęcia, kobiety wiecznie młode, które płaczą do poduszki nad mijającym czasem.
Dlatego dziś chcę Ci powiedzieć, że u mnie nie jest idealnie. Jesteśmy w tym razem i wiem, że to sprawi, że poczujesz się lepiej. Wrzucam uśmiechnięte zdjęcia, bo wiem, że je lubisz, pracuję jako osobista stylistka, więc znajdziesz w moich wpisach dużo inspiracji modowych. Zajmuję się też coachingiem, więc dużo tu treści motywacyjnych, moich prawdziwych historii o tym jak zmieniłam swoje życie. Historie w książkach, które napisałam, które pokazują, że łatwo nie było i nadal życie mnie nie omija i czasem wyć mi się chce.
I może dziś uznasz, że to dziwne, że kobieta, która prowadzi firmę o tak zacnej i zobowiązującej nazwie powinna być szczęśliwa zawsze i wszędzie. Jednak ja wybieram najtrudniejszą prawdę niż kłamstwo, bo to mnie ratuje, to pokazuje gdzie iść, to pokazuje, gdzie są słabości i gdzie potrzebuję ukochania, a nie bicza. Gdzie potrzebuję działania, akceptacji, przyjrzenia się problemowi zamiast zamiatać go pod czerwony, nieprawdziwy dywan.
Dziś znajduję szczęście we wszystkim, co mi się przydarza tylko dlatego, że biorę z trudnych sytuacji mądrość, refleksję i lekcję na przyszłość. Choć nie raz zastanawiam się – jak dam radę, chce mi się krzyczeć i szaleć ze złości, to wiem, że te trudne momenty, te chwile, są drogowskazem i pokazują gdzie iść i nad czym pracować. Mocno w to wierzę, ale uwierz mi, że czasem czuję się beznadziejnie, płaczę co poduszki razem z Tobą, a potem wstaję i idę zająć się tym, co ważne.
Justyna Krawczyk
Style Coach




