Uwierzyłam w życie pozaetatowe i prowadzę swoją firmę od niemalże czterech lat. Wybrałam zawód Style Coacha z miłości i z absolutnego przekonania do tego, że jest to coś, co chcę robić. Wiem, że mam talent, dobre oko i szybko widzę, w czym danej kobiecie będzie dobrze, a w czym będzie wyglądała niekorzystnie. Umiem słuchać, inni też mnie słuchają. Umiem motywować i skutecznie prowadzić coachingi. Kobiety pod moją opieką zmieniają nie tylko wygląd zewnętrzny, ale też swoje życie. Gdy prowadzę szkolenia dla stylistów czy te biznesowe, płynę i nie czuję, że pracuję. Jednak jest to praca, do której muszę się przygotować. Dotrzeć do klientek, przekonać je do siebie, zachęcić duże korporacje do szkoleń, przekonać prezesów firm do tego, że moje wykłady będą wartościowe. Jest to jednak praca, która sprawia mi ogromną satysfakcję i kocham to, co robię.
Nasuwają mi się dwa wnioski.
Pierwszy dotyczy tego, że z samej pasji biznes może się nie utrzymać. Cudownie jest kochać to, co się robi, ale pierwiastek biznesowy jest potrzebny. Bez niego firma może po prostu nie przetrwać.
Drugi wniosek nie mniej ważny: aby z pasji nie zrobić jedynie biznesu. Czyli w pogoni za sukcesem i za pieniądzem, aby nie zapomnieć o tym, co nas kręciło i co sprawiło, że postawiliśmy właśnie na siebie i ten pomysł oraz na pracę z pasją. Aby słuchać intuicji, aby być sobą. Bo to ludzie kupują najchętniej. Emocje, zaangażowanie i autentyczność!
Gdy kochasz to, co robisz, nie przepracujesz ani jednego dnia? Nie mogę się zgodzić z tym stwierdzeniem. Ale gdy kochasz to, co robisz, praca jest ogromną przyjemnością i życie staje się lepsze!
Justyna
Style Coach




