Dlaczego obawiamy się zmian?

zmiana

Udostępnij

Share on facebook
Share on linkedin
Share on twitter
Share on email

Obserwuję kobiety, które przychodzą do mnie i chcą zmiany. Nie są szczęśliwe, nie lubią swojej pracy, nie lubią tego, jak wyglądają. Najczęściej pracujemy nad zmianą tą w głowie, potrzebne jest właściwe nastawienie.

Stare wschodnie przysłowie mówi, że zmiana jest jedyną stałą rzeczą na tym świecie. Boimy się zmian i unikamy ich jak możemy. Psychologowie twierdzą, że nowy zwyczaj potrzebuje około ośmiu tygodni, by wejść nam w nawyk. Ale mnie to zupełnie nie dziwi. Całe swoje życie żyjemy w pewnym przekonaniu czy rutynie, więc jak z dnia na dzień mielibyśmy je zmienić?

Oczywiście strach przed zmianą ma swój początek w dzieciństwie. Nosimy w sobie obawę, że zabraknie nam opieki rodziców. Pragniemy stabilizacji, bezpieczeństwa, przewidywalności. Tymczasem życie jest zupełnie inne. Zmienne, zaskakujące. Jeśli nie będziemy potrafili tego przyjąć, nie nauczymy się zmian nawet tych na lepsze.

Dlatego potrafimy trwać niezmiennie nawet w sytuacjach dla nas niekorzystnych. Marzymy o pięknej miłości podczas gdy u boku mamy partnera, który wpływa na nas destrukcyjnie. Nawet jak ten o którym marzymy pojawia się na horyzoncie, kurczowo trzymamy się tego, który nas unieszczęśliwia. Strach przed zmianą jest silniejszy niż pragnienie tego, czego pragniemy.

Czym skorupka za młodu nasiąknie…..to druga przyczyna obawy przed zmianą. Z domu wynosimy całą masę przyzwyczajeń, naleciałości, schematów, przekonań i doświadczeń. Często marzymy o zbudowaniu innej relacji, innego domu niż ten w którym żyliśmy. Ciągłe kłótnie, awantury, brak szacunku jest nam jednak znany i nawet jeśli pragniemy stworzyć inną jakość życia, ta którą obserwowaliśmy w  domu jest łatwiejsza, znana i jest ona naturalnym środowiskiem w którym rościliśmy. Dlatego marzenia o lepszym życiu często pozostają w kwestii marzeń niespełnionych bo nikt nas nie nauczył i nie pokazał innego domu, innej miłości.

Na szczęście lęk to tylko jedna strona naszej natury. Drugą jest skłonność do zmiany, rozumianej jako rozwój.

Życie zmusza nas do zmiany, doświadczając na różne sposoby. Często właśnie w konfrontacji z ciężką chorobą, wielką stratą czy niebezpieczeństwem zaczynamy inaczej widzieć świat, cenić odmienne wartości. Ktoś, komu uda się pokonać śmiertelną chorobę, z reguły zaczyna dostrzegać, że nawet od najbardziej błyskotliwej kariery ważniejsza jest miłość i relacje z najbliższymi.

Jednak nie jest to jedyny sposób na to, aby się o tym przekonać. Metoda małych kroków jest tą, która zazwyczaj przynosi dobre rezultaty. Pozwala się stopniowo przyzwyczajać a zauważone efekty cieszą i powodują, że chcemy więcej. Nie warto czekać na zdarzenie, które zmusi nas do innego myślenia. Warto wprowadzać zmiany już od dziś, malutkimi kroczkami aż do wielkiej zmiany. Przecież chodzi o nasze życie.

Jak zacząć?

Planując zmianę odpowiedź sobie na4 fundamentalne pytania:

1. Co chcesz zmienić?

2. Od czego zaczniesz?

3. Jakie będą następne kroki?

4. Do czego chcesz dojść?

Potem wybierz cel i zacznij. Jeśli chcesz zacząć biegać, zacznij od szybkiego marszu, minutę dziennie lub co drugi dzień. Zwiększaj co kilka dni długość trasy, aż dojdziesz do długości, którą chcesz osiągnąć. Chcesz poprawić efektywność pracy? Wdrażaj jedną zasadę efektywnego planowania w tygodniu. Zacznij np. od zapisywania na kartce wszystkiego, co jest do zrobienia.

Ostatnio poznałam kobietę, która zakochała się w zdrowym żywieniu. Podziwiała innych ale sama nie umiała zmienić swoich przyzwyczajeń. Wielkość zmian, nowa organizacja, skutecznie ją zniechęcały. Podpowiedziałam jej aby zrobiła listę 10 produktów, które lubi najbardziej. Zaczęła od zmiany w ich obrębie, wymieniła je na produkty ekologiczne, zmodyfikowała recepturę. Potem gdy weszło jej to w nawyk, zaproponowałam aby poszerzyła tę listę. Gdy uporała się z podstawowymi produktami, które jadała najczęściej, zabrała się do eksperymentowania z wyzwaniami pod tytułem ciasta i inne wypieki. Stopniowo przekonała również swoją rodzinę. Zaczęła od drobnych zmian. Do śniadania dodawała uśmiechniętą rzodkiewkę, potem wymieniała chleb na ciemny. Do obiadu podawała kolorową sałatkę za którą wkrótce rodzina się upominała również przy kolacji. Krok po kroku zmieniła nawyki żywieniowe nie tylko swoje ale również swojej rodziny. Robiła to pomału, uwzględniając przyzwyczajenia i ulubione potrawy swojej rodziny.

Musimy pamiętać, że dla jednych zmiana nawyków żywieniowych to drobnostka ale dla drugich duże wyzwanie. Bez względu na to jaki cel sobie postawimy, jeśli bardzo chcemy i wybierzemy dobrą metodę jaką jest chociażby metoda małych kroków, jest to do zrobienia.

Justyna

P.S. Nigdy nie lubiłam czerwieni na sobie a groszki wydawały mi się takie infantylne. Lubię przełamywać swoje ograniczenia, schematy myślowe, przekonania. Ta bluzka jest dla mnie wyrazem tego, że zmiana jest możliwa. Bez względu na to czy dobrze w niej wyglądam czy też nie.

groszki11

groszki2

groszki3

Zapisz się do Newsletter'a

Bądź na bieżąco

Przeczytaj więcej

Nazywam się Justyna Krawczyk. Jestem właścicielką i założycielką firmy Jak Być Szczęśliwą Kobietą, licencjonowaną Style Coach™ (Osobista Stylistka i Life Coach w jednym).

POZNAJ KURS

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTER'A

Przewiń do góry

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies.