Wróciliśmy z Hiszpanii, kraju pogrążonego w kryzysie gospodarczym, którego nie łagodzą niezwykłe widoki, niesamowita historia czy przepyszna śródziemnomorska kuchnia.
W pamięci jednak zapisują mi się najbardziej ludzie, ich serdeczność, ciągły uśmiech na twarzy, otwartość oraz kultura.
Nie znamy się a witamy przechodząc obok w hotelowym korytarzu, wszyscy wołają do siebie radośnie HOLA! (czyt: OLA!) uśmiechnięci, zaczepiają nas, pytają skąd jesteśmy, rozmawiają.
Wróciłam do kraju nie tylko opalona hiszpańskim słońcem i wypoczęta, ale pozytywnie nastawiona do świata, do ludzi, uśmiechnięta! Szybko jednak musiałam wrócić do rzeczywistości i realiów, bo ludzie zaczęli dziwnie mi się przyglądać, ich wyraz twarzy wskazywał na to, że główkują i zadają sobie pytanie: czy my się znamy???
Jechałam z Małgosią na Pragę na wygraną w konkursie sesję zdjęciową. Nie czuję się pewnie w dzielnicach, których nie znam i tak było i tym razem. Jechałam niepewnie, wolno i chyba nawet nie zauważyłam jakiegoś znaku i wymusiłam pierwszeństwo. Przeprosiłam, ale to bez znaczenia! Zbulwersowany pan jechał na tyle szybko, że mógł nas rozjechać, ale udało mu się podnieść rękę, którą wymachując puścił kolorową wiązankę pod moim adresem, nawet nie zwolnił.
Już się nie denerwuję, raczej mi wstyd i przykro.
Bycie miłym naprawdę nie boli i nie oznacza, że jesteśmy słabi. Można być stanowczym, konsekwentnym i wciąż miłym.
Pozdrawiam,
Juystyna







