Z całego serca podziwiam kobiety, obserwuję je i uczę się tak wiele. Za każdym razem, gdy spotykamy się na szkoleniu dla stylistek czy na przeglądzie szafy, to biorę coś wartościowego dla siebie. Uczę się pokory, akceptacji ale też zmian na lepsze. Dzięki temu, że to właśnie kobiety potrafią wyciągnąć wnioski i zacząć pracować nad tym, co naprawdę ważne. Wiele historii w moich książkach powstało właśnie dzięki nim. Są dowodem na to, że można dokonać niemożliwego.
Czego mnie uczą kobiety i za co je podziwiam?
- za umiejętność słuchania intuicji – bo każda z nas ją ma, ale nie każda z nas potrafi jej słuchać. Ja nie potrafiłam i wiecznie popełniałam błędy kierując się w życiu opinią innych, a nie swoją. Gdy rozmawiam z moją przyjaciółką Olą, to teraz widzę kiedy ona szuka odpowiedzi na pytanie w sobie. Jest to widoczny moment zatrzymania, zastanowienia, połączenia ze sobą i szukanie dostępu do serca, które mówi jaką drogę wybrać. Uczę się tego każdego dnia i już wiem co to oznacza. Połączyć się ze sobą i znaleźć odpowiedź w sobie.
- za odwagę i podążanie za swoim głosem. Czyli za intuicją, a nie za tym, co powinnyśmy zrobić, co wypada, czy jak postąpiliby inni. To jest niezwykły dar, którego szukam w sobie każdego dnia.
- za życzliwość wobec innych kobiet – której doświadczam i ja. Podczas ostatniego szkolenia dla osobistych stylistek poznałam kobiety z całej Polski ale też z Europy. Sala szkoleniowa aż kipiała życzliwością, serdecznością i chęcią pomocy. To było coś niesamowitego!
- za multi-tasking i „ogarnianie” życia. Kobiety pracują, rodzą dzieci, wychowują je i często zajmują się swoimi rodzicami. Potrafią podjąć decyzję o odejściu z toksycznego związku, aby dać sobie szansę na lepsze życie, mimo, że mają dzieci i zobowiązania.
- za chęć rozwoju, poszerzania swojej wiedzy ale też rozwoju duchowego. Kobiety chyba naprawdę pragną więcej i czują o co w życiu naprawdę chodzi. Przynajmniej te, które poznaję.
Nie umiemy często zrobić jednego… zachęcić mężczyznę do rozwoju i szukania tego, co naprawdę ważne.
I to jest ogromne wyzwanie. Bo nie chodzi o to, aby się oceniać, rozwodzić, kłócić i drzeć koty. Chodzi o to, abyśmy mogli iść przez życie razem.
Justyna Krawczyk




