BlogMęskim okiem

Dlaczego kobiety tak bardzo chcą dorównać mężczyznom?

Od 10 października 2012 3 komentarze

Często zastanawiam się, dlaczego tak bardzo kobiety chcą dorównać mężczyznom. Czy wynika to dążenia do równouprawnienia za wszelką cenę? Wygląda to tak, jakby definiowały się nie jako Kobiety, po prostu Kobiety, a bardziej jako Kobiety – Nie Mężczyźni lub nawet: Kobiety – My też możemy tak jak Mężczyźni.

Odbywają się Kongresy Kobiet. Czy słyszeliście o Kongresie Mężczyzn? Owszem odbywają się kongresy, zjazdy, sympozja mężczyzn filatelistów, miłośników wojny punickiej, gier RPG, są spotkania mężczyzn skrzywdzonych przez kobiety (są tacy), walczących o prawo do opieki nad dziećmi po rozwodzie (a to już nie żart). Ale wyróżnikiem takich wydarzeń jest jednak coś bardziej szczególnego niż sama płeć.

Simone de Beauvoir, (która była bez wątpienia kobietą, więc korzystam z jej tekstów, aby trochę bardziej zrozumieć kobiecy punkt widzenia) uważała, że z różnych przyczyn, szeroko przez nią wyjaśnianych, mężczyźni w sposób naturalny myślą o sobie jako o Podmiotach. Także z bardzo wielu, choć zupełnie innych podawanych przez SdB przyczyn, kobiety czują się Innymi, przeważnie definiując się w jakiejś relacji do Podmiotowych mężczyzn.

Myślę, że częściowo rozumiem potrzeby organizowania tego typu kongresów. Są tam poruszane bardzo ważne sprawy. Dyskutuje się o przemocy w rodzinie, dyskryminacji kobiet w miejscach pracy, trudnościach w zapewnieniu odpowiedniej opieki medycznej. Natomiast jest też sprawa, której do końca nie potrafię pojąć. Chodzi o parytety w polityce – zapewnienie kobietom odpowiedniej ilości miejsc na listach wyborczych do parlamentu. W mojej opinii jest to właśnie ustawianie się w jakiejś relacji podrzędności w stosunku do mężczyzn.

Kobiety nie są mniejszością, wprost przeciwnie, ilościowo w wieku wyborczym jest ich więcej niż mężczyzn. Kobiety mają też równe z mężczyznami prawa wyborcze, czynne i bierne. To prawda, że historycznie rzecz ujmując, prawa te zostały wywalczone i uznane stosunkowo niedawno, ale dzisiaj nikt już ich nie podważa. Na dobrą sprawę zupełnie nic nie stoi na przeszkodzie, żeby krajem rządziła wybrana w wyborach powszechnych Prezydentka, a w parlamencie zasiadała większość Posłanek. Jeżeli na listach wyborczych było zgłoszonych 43% kandydatek, a w parlamencie jest tylko około ¼ kobiet, to znaczy, że same kobiety-wyborczynie (przepraszam, staram się używać żeńskich odpowiedników nazw stanowisk, może nie wygląda to bardzo gładko, ale chyba jest poprawne feministycznie) w bardzo dużej części wolały zagłosować na mężczyzn. Faktem jest, że jeszcze w poprzednich wyborach kandydatki były umieszczane na dalszych miejscach, pewnie, że można to uznać za dyskryminację, ale odnalezienie ich na listach z pewnością nie było takie trudne. Ja od siebie mogę tylko dodać, że absolutnie nie czułbym się źle w państwie współrządzonym przez kobiety, z ich dużo większą reprezentację. Dzisiaj jednak, obserwując zachowanie i postawę niektórych Pań Posłanek i Ministr (Ministrzyń? – nawet słownik Worda nie akceptuje jeszcze takich odmian, czas to zmienić) stwierdzam tylko, że samo bycie kobietą nie gwarantuje jeszcze kompetencji, a nawet dobrych manier.

Podsumowuję, zupełnie subiektywnie i być może błędnie. Dla mnie oczekiwanie, że mężczyźni, bo to oni na dzisiaj stanowią w większości prawo, zmienią je, wprowadzając sztywne parytety w sytuacji, gdy całkowicie legalnie i bezkrwawo można doprowadzić do oczekiwanej zmiany i większego udziału kobiet w rządzeniu tylko poprzez większą solidarność i porozumienie pomiędzy kobietami – oznacza potwierdzenie podmiotowej pozycji mężczyzn. Ja wierzę, że kobiety dałyby sobie z tym radę, dlaczego one nie wierzą? Czy potwierdza to, że naprawdę kobiety są tymi Innymi?

 

Jarek

3 komentarze

  • Agnieszka napisał(a):

    Jarku, mam nadzieje, ze jestesmy tymi „Innymi”, w koncu jestesmy plcia piekna. Podzielam Twoja opinie, ze kobiety sa w stanie rzadzic panstwem, przedsiebiorstwem a na pewno sa najlepsze w rzadzeniu rodzina a przede wszystkim plcia przeciwna 😉 Jest tylko dla mnie niezrozumiale, dlaczego kobiety, ktore osiagaja szczyty w polityce czy biznesie przeistaczaja sie w mezczyzn. Zatracaja swa kobiecosc, probuja udowodnic, ze sa „twarde”, zmieniaja swoj image, po to aby nie byc traktowana jako kobieta. Dlaczego musimy udawadniac cokolwiek mezczyznom. Badzmy soba i wykorzystujmy to, ze jestesmy plcia piekna.
    Pozdrawiam

    • jmazurki@poczta.onet.pl napisał(a):

      Agnieszko, to jest to samo pytanie. Po co robić coś na siłę? Kobiety są coraz bardziej wyzwolone i wydaj się takie silne, ale mam wrażenie, że nie wszystkie zmiany obyczajowe, których doświadczamy obecnie, służą im bardziej niż mężczyznom. Dzisiaj, paradoksalnie mężczyznom dużo łatwiej jest unikać brania odpowiedzialności i dobrze się bawić. A ta zabawa dla kobiet od pewnych etapów życia nie jest wcale taka wesoła.
      Pozdrawiam serdecznie,

      Jarek

  • Agnieszka napisał(a):

    Jarku,
    Dziękuje za odpowiedz. Chciałabym jeszcze dodać, ze kobiety, które pragną udowodnić mężczyznom ze są im równe lub lepsze, w życiu prywatnym, często poszukują księcia na białym koniu, gentelman’a, który będzie traktować je jak lady. ja osobiście uwielbiam być kobieta i na pewno nie mam zamiaru udowadniać mojemu mężowi, ze mogę wyremontować nasz dom, czy przekonać ogródek ( choc jesli bym chciala to bym mogla)niech on się męczy, a ja z uśmiechem na twarzy i kieliszkiem wina będę przygotowywać pyszny obiad w kuchni 🙂

Leave a Reply