BlogRecepta na szczęście

Recepta na szczęście Joanny Suchockiej

Od 3 sierpnia 2017 brak komentarzy

To było wspaniałe spotkanie. Jechałam z Warszawy do Gdańska z przyjaciółką. Byłyśmy zajęte rozmową tak bardzo, że nie wjechałam na autostradę. Rozmawiałyśmy na temat wielu imprez na których miałam przyjemność wystąpić. Na temat konferencji i sposobu ich organizacji. O plusach i minusach takich wydarzeń. Czego się można spodziewać, jak to zazwyczaj wygląda.

Nie sądziłam, że jadę na wydarzenie, które na długo pozostanie w mojej pamięci. Nie sądziłam, że poznam kobietę, która ma w sobie tyle ciepła, jest otwarta i ma misję wspierania innych kobiet. Uczenia ich, że mogą spełniać marzenia. Pokazywania co i jak zrobić, żeby odnieść sukces.

Chcecie poznać historię kobiety, która organizuje jedne z najlepszych konferencji dla kobiet w Polsce? Bardzo proszę!

Przedstawiam Wam receptę na szczęście Joanny Suchockiej, założycielki Strefy Kobiet Biznesu.

Jeśli mam mówić o szczęściu, to muszę na wstępie zaznaczyć, że jestem dzisiaj optymistką, która zawsze widzi szklankę do połowy pełną, do której stale dolewa – tak dla pewności, że jej nigdy nie zabraknie.

Kocham ludzi i kocham świat! Nie wyobrażam sobie siebie z dala od zgiełku miasta. Uwielbiam, kiedy ciągle się wokół mnie dużo dzieje. I teraz naprawdę w życiu tego zamieszania, które tak lubię, mi nie brakuje. Działam, tworzę i ciągle mam apetyt na więcej!

Mogę śmiało powiedzieć, jestem szczęśliwa!

Mam wspaniałą rodzinę, pracę, którą kocham, przyjaciół, których sama wybrałam oraz bezpieczeństwo finansowe. Jestem w tym miejscu, w którym chciałam zawsze być.

Ale to wszystko co mam, w dużej mierze zawdzięczam sobie. I nie stał się żaden cud! Po prostu nastał w moim życiu moment, kiedy uwierzyłam, że poczucie szczęścia mogę wypracować sobie sama. Podjęłam decyzję – będę szczęśliwa mimo wszystko! Choćbym miała to szczęście sama sobie namalować ( ponoć wizualizacje najlepiej działają, to czemu nie?) I wierzcie lub nie, ale w momencie uwierzenia w swoją sprawczość, zaczynają dziać się cudowne rzeczy!

A co zrobiłam?

Przestałam czekać, że szczęście samo się przydarzy, albo mikołaj przyniesie mi pod choinkę za dobre sprawowanie. Sama podejmuję decyzję, świadomie wychodzę ze strefy komfortu po to, aby wejść w strefę nowych możliwości.

Dzisiaj już wiem, że strach ma tylko wielkie oczy! Żeby coś się zmieniło na lepsze, nie mogę tkwić w tym samym miejscu – z resztą niewygodnym i oczekiwać, że stanie się cud! Cud to się stanie, jak mawia moja koleżanka, jeśli ruszysz cztery litery i zaczniesz działać!

Wiem, to nie jest łatwe, narażać się na niewygodę.

Ale uwierz mi, po przejściu chwilowej fazy dyskomfortu, pojawi się wielka satysfakcja! Za każdym razem, kiedy znów to zrobisz i znów się uda, będzie coraz większa, a to już tylko krok do poczucia szczęścia i zadowolenia z siebie. Bo jeśli z siebie nie będziesz zadowolona, nie zaakceptujesz siebie i nie pokochasz, nie ma mowy o poczuciu szczęścia.

 Moja recepta na szczęście dzisiaj?

  • Wstaję rano i zaraz po przebudzeniu myślę pozytywnie i jestem wdzięczna za to co mam. Bo nie każdemu jest dane rano wstać…To naprawdę działa – spróbuj!
  • Rodzina jest ważna. Od rodzinnych relacji w dużej mierze zależy moje szczęście. Dbam o jej członków. Dbam również o dobre relacje z rodzicami, teściami oraz siostrą i szwagierką. Nie wdaje się w zbędne dyskusje i nie pozwalam, aby nadmierne emocje zniszczyły to, co mam najważniejsze. Czasem trzeba odpuścić…Tak żyję z moim mężem prawie 21 lat, czyli metoda działa 🙂
  • Wierzę, że w zdrowym ciele mieszka zdrowy duch. Chodzę na siłownię od trzech lat, dbam również o to, aby na moim talerzu było pełnowartościowe jedzenie. Chcę czuć się dobrze!
  • Dbam o swój wygląd. Nie myślę, że dbanie o siebie to zbędna czynność i oznaka próżności…Jak Cię widzą, tak Cię odbierają. A zadbanej osobie po prostu w życiu łatwiej. Jeśli wiesz, że dobrze wyglądasz, jesteś pewniejsza siebie, łatwiej nawiązujesz relacje i czujesz swoją wartość. Tak wierzę.
  • Myślę swoimi priorytetami. Nie dam sobie włazić innym ludziom na głowę. Uważam swoje sprawy, za równie ważne. Kiedyś tak nie było, ale sobie to wypracowałam. To nie oznacza samolubności i nie zwracania uwagi na innych. To oznacza, że stawiam granice. Rozdzielam czas na pomoc i na swoje sprawy.
  • Otaczam się ludźmi, którzy myślą i żyją tak, jak ja. Bo jesteśmy wypadkową 5 osób, którymi się otaczasz. Nie mam już wyrzutów sumienia, że odcinam się od marud i wiecznie zmartwionych osób. Choćbym ich znała od dziecka, staram się ich unikać. Na wampiry energetyczne, nie ma obecnie miejsca w moim życiu. Bo jeśli ja wywalczyłam sobie taki sposób życia, nie mogę pozwolić, aby być ciągłym wsparciem i pocieszaczem dla innych. Mam filozofię, że jak ktoś sam w środku nie chce się zmienić i ciągle powiela ten sam schemat, to ja już nic zrobić nie mogę… i odpuszczam.
  • Wierzę, że życie ma różne barwy. Raz jest słońce, raz jest deszcz. Raz kawior, a raz pasztet. I to jest ok. Nie zawsze można się tylko śmiać. Po to mamy całą gamę uczuć! Ale poczucie, że to przejściowe, sprawia, że czuję spokój. Bo jutro przecież znów będę szczęśliwa!
  • Tak jak myślisz, tak będzie. Tak się programuje. To, co myślisz o innych, o świecie, jest Twoją prawdą. Tak widzisz  i postrzegasz świat. Przez lornetkę ze swoich emocji. Zmiana nastawienia do pewnych rzeczy, powoduje, że zmieniasz wszechświat! A, że tylko w głowie? Nieważne, bo jest taki, jakim chcesz go widzieć.

I pewnie znalazłyby się jeszcze na tej liście inne czynniki, które wpływają na moje poczucie szczęścia, ale ich nie pamiętam. I wcale mnie to nie martwi, bo jestem szczęśliwa! I Ty też bądź, poprzez wypracowanie swojej receptury. Powodzenia!

Joanna Suchocka

suchocka