BlogPsychologicznie, kobieco

Po drugiej stronie strachu

Od 19 kwietnia 2017 brak komentarzy

Długo się zbierałam do napisania tego postu. Potrzebowałam kolejnych dowodów na to, że warto przełamywać swoje ograniczenia, że warto pokonywać strach.

I jak dziś siadałam i zobaczyłam ile rzeczy zrobiłam, tylko dlatego, że postanowiłam nie ulegać lękom, to złapałam się za głowę.

W lutym, gdy mieszkałam wraz z rodziną cały miesiąc na Bali, spotkałam dziewczynę z Chin. Siedziałyśmy razem przy basenie w którym pływała sobie moja córeczka. Dziewczyna zapytała mnie czy nie boję się, gdy moja córka tak sama pływa. Odpowiedziałam, że jestem obok i że córeczka ma na sobie rękawki. Wtedy ona zapytała, czy gdyby ona również miała takie rękawki to znaczy, że nie utonęłaby, że nic by jej się nie stało?

Byłam zaskoczona bo dziewczyna miała dobrze ponad dwadzieścia lat. Zapytałam więc czy nie umie pływać. Opowiedziała, że nie bo w Chinach woda jest uznawana jako zagrożenie i że Chińczycy uważają, że jeśli się czegoś boją, to nie wolno im tego robić.

Zamurowało mnie bo pomyślałam, że może ta moja teoria o przełamywaniu lęków jest do niczego i może nie powinnam robić tego, czego się boję. Na chwilę straciłam pewność wobec swoich działań. Ale tylko na chwilę…

Bo…nie byłabym na Bali, gdybym poddała się lękom, bo boję się latać pomyślałam. Wtedy już wiedziałam, że dla tej dziewczyny z Chin jej teoria jest być może dobra, ale dla mnie będzie dobra zupełnie inna. I zaczęłam myśleć o wszystkim co zrobiłam, a nie zrobiłabym, gdybym poddała się lękom….Wszystko to, o czym piszę poniżej, ominęłoby mnie tylko dlatego, że się bałam. Ominęłoby mnie to wszystko, gdybym poddała się lękom…

Lista wszystkiego czego zrobiłam, decyzji, które podjęłam, rzeczy, których dokonałam jest bardzo długa. Poniżej wymieniam to, co jako pierwsze przychodzi mi do głowy.

Pomimo strachu rozwiodłam się i dałam sobie szansę na poznanie miłości życia. Jasne, że się bałam, jasne, że nie było gwarancji na to, że kogokolwiek spotkam, ale chciałam dać sobie szansę. I poznałam. Wielką, piękną, prawdziwą miłość. Dostałam więcej niż mogłam się spodziewać….to taka nagroda za odwagę.

Otworzyłam swoją firmę Jak Być Szczęśliwą Kobietą, pomimo strachu i ludzi, którzy wróżyli mi porażkę i upadek. Dałam sobie szansę na to, aby robić codziennie to, co kocham. Mimo lęków i trudnych momentów z perspektywy pięciu lat uważam, że była to jedna z moich najlepszych decyzji w życiu. Bo każdego dnia robię to, co kocham, decyduję o sobie, o tym co chcę robić, jak i z kim. I zarabiam na tym pieniądze.

Zdecydowałam się na zagraniczne studia i jako pierwsza w Polsce zdobyłam kompetencje do wykonywania pracy Style Coacha. Ukończyłam Style Coaching Institute w Londynie na najwyższych notach i z wyróżnieniem pomimo tego, że wokoło było wielu doradców, którzy mówili, że to się w Polsce nie przyjmie. Dziś po trzech latach od ukończenia szkoły, mam za sobą setki kobiet, którym pomogłam, dziesiątki szkoleń, które przeprowadziłam, dzięki swoim wysokim kwalifikacjom a przede wszystkim, dzięki temu, że byłam uparta i uwierzyłam w swoje marzenia.

Napisałam i wydałam swoją książkę „ Jak Być Szczęśliwą Kobietą – 15 kroków” pomimo tego, że wiele osób mówiło mi, że nikt jej nie kupi i że nie jestem przecież pisarką. Książka od kilku miesięcy jest w sprzedaży i dostaje świetne recenzje. Stało sie tak dlatego, że pomimo strachu odważyłam się, zmobilizowałam, napisałam i wydałam.

Wystąpiłam w telewizji, na nie jednej wielkiej scenie, na Politechnice Warszawskiej oraz innych uczelniach, tylko dlatego, że przełamałam swój strach, kazałam mu iść do diabła. Dziś występuję dalej i już się nie boję. Zostawiłam strach gdzieś pomiędzy egzaminem międzynarodowym w Londynie a wywiadem w Dzień Dobry TVN. Pokonałam strach tylko dlatego, że podejmowałam wyzwania jedno za drugim, mimo tego, że się bałam.

Stworzyłam autorski program szkoleniowy dla stylistów pomimo, że słyszałam, że takich szkoleń jest pełno i że się nie przebiję. Dziś to moje szkolenia są nazywane najlepszymi szkoleniami w Polsce a ja nie boję się już myśleć o kolejnych szalonych projektach, które przychodzą mi do głowy.

Ponieważ nie lubię zimy postanowiłam spędzić miesiąc na Bali. Nie zrobiłabym tego, jeśli nie pokonałabym swojego strachu przed lataniem. Wyprawa na Bali to jednak 14 godzin w samolocie w jedną stronę. Ale nie zrobiłabym tego również wtedy, gdybym nadal pracowała w korporacji, gdybym nie odważyła się stworzyć własnej firmy, bo miesięczny urlop mogę sobie dać jedynie ja sama. I w taki sposób przez miesiąc, wtedy gdy w Polsce panowały mrozy, ja leżałam na białej plaży, patrzyłam na turkusowe morze, jadłam przepyszne balijskie jedzenie, delektowałam się zapachami i smakami tej rajskiej wyspy, spacerowałam po świątyniach, pływałam z delfinami i ogromnymi mantami.

I wreszcie nie poleciałabym na ślub przyjaciółki do Izraela. Bo nie tylko boję się latać, ale też mam obawy przed tym regionem świata. Ale ponieważ kocham całym sercem moją przyjaciółkę, jest dla mnie cholernie ważna, to nie chciałam jej zawieźć. Nie chciałam też odebrać sobie przyjemności przeżycia tych niezwykłych chwil, tylko dlatego, że strach miał mnie w swoich szponach. Miałam też za sobą doświadczenia i wiedziałam jak smakuje pokonanie strachu. Wystarczyło się ponownie odważyć. Pokonywałam siebie tyle razy, że i tym razem zdobyłam się na odwagę i poleciałam. Sama! Poleciałam i jestem z siebie cholernie dumna. I jak pomyślę czego mogłabym nie przeżyć tylko dlatego, że się bałam….

Byłam druhną na ślubie mojej najlepszej przyjaciółki, poznałam jej rodziców, byłam kilka dni w przepięknym miejscu, ciepłym, kolorowym, pachnącym. Spacerowałam kolorowymi uliczkami, jadłam srebrne hamburgery, delektowałam się humusem, tańczyłam do białego rana na imprezie lepszej od koncertu Beyonce, widziałam uśmiech i szczęście bliskiej mi osoby, poznałam jej przyjaciół, widziałam bajeczne zachody słońca, ćwiczyłam jogę na tarasie z widokiem na turkusowe morze, kupowałam pamiątki na targach, które widziałam tylko w filmach….tak, tak… to wszystko jest po drugiej stronie strachu.

Boisz się? Wiem, doskonale Cię rozumiem. Ale jeśli masz marzenia to zrób pierwszy krok, a potem drugi i zobacz jak te małe kroki będą Cię motywować do kolejnych. Nie ma nic piękniejszego niż podążać za marzeniami i pokonywać samą siebie.

Justyna

tel1

tel2

tel3

tel4

tel5

tel6

tel7

tel8

tel9

tel10