BlogPsychologicznie, kobieco

Moja metamorfoza, moja historia

Straciłam wiele lat. Lat młodości, kiedy wszystko powinno być takie błogie i zabawne. Miałam fantastycznych przyjaciół, ciągle gdzieś wychodziliśmy, bawiliśmy się do białego rana. Ja jednak często siedziałam w kącie, czując się beznadziejnie. Zawsze za mało szczupła i ładna, nie dostatecznie mądra i interesująca. Straciłam wiele lat, które mogły wyglądać zupełnie inaczej. Nie cofnę tego czasu. Mogę jedynie cieszyć się tym, że te lata mnie ukształtowały na tyle, aby dziś móc pomagać innym kobietom. Bez tych doświadczeń zapewne nie mogłabym tego robić.

Często rozmawiam z moimi klientkami o podobnych doświadczeniach i cieszę się, że mogę im podpowiedzieć jakie są możliwości, że to można zmienić, że czasem to długa i ciężka praca, ale popłaca. Bo to przecież nasze życie, jedno jedyne. Jesteśmy sami dla siebie, ale też mamy ogromny wpływ na innych ludzi, naszych partnerów, nasze dzieci. Przecież to w jakim domu wyrośliśmy wpływa nie tylko na nas, ale łańcuchowo również też na nich.

Trudno nam się zdecydować na terapię, bo myślimy, że pokazujemy, że jesteśmy słabi, że sami sobie nie radzimy. Moim zdaniem to komunikat, że owszem nie radzimy sobie sami i nie ma w tym nic złego, a wręcz najlepszego, że chcemy coś zmienić i to zdecydowanie na lepsze.

Sama wiele lat nie zrobiłam ze sobą nic. Ciągłe odchudzanie, katorżnicze ćwiczenia, ciągłe dążenie do doskonałości nie przyniosły żadnych pozytywnych efektów. Owszem dobrze jest dbać o siebie, ćwiczyć,  ale dla zdrowia, a nie dlatego, żeby za wszelką cenę pozbyć się kilogramów (wcale nie zbędnych), aby podobać się innym, zdobyć trochę akceptacji i podziwu.

Doradzam niektórym moim klientkom terapię i sama z niej korzystam. Dla mnie sama metamorfoza zewnętrzna nie jest wystarczająca, dlatego też proponujemy to magiczne połączenie i dlatego najczęściej klientki zamawiają Metamorfozę Totalną, która została przetestowana przeze mnie na własnej skórze.

Ta metamorfoza, którą widać powyżej to przemiana przede wszystkim wewnętrzna, którą widać gołym okiem. To o nią trzeba walczyć, aby być szczęśliwą kobietą. Nie oznacza to, że żadne problemy już nas nie spotkają, ale dzięki terapii mamy szansę zrozumieć pewne procesy, które na nas oddziaływają, poradzić sobie z lękami, zahamowaniami, niską samoceną. To wszystko da się zrobić, trzeba tylko mocno chcieć i być otwartym na zmiany i pracę. A metamorfoza zewnętrzna jest dopełnieniem, często świetnym początkiem na drodze po nowe życie.

 

Justyna

2 komentarze

  • Kasia napisał(a):

    Miło patrzeć na takie przemiany i o nich czytać. To może mieć wpływ na inne kobiety, które szukają sposobu na swoje życie.
    W dzisiejszych czasach, kiedy wizerunek kobiet jest przedstawiany fałszywie, poprzez wszechobecne retuszowane zdjęcia i promowanie nadmiernej chudości – łatwo popaść w kompleksy i przygnębienie.
    A często sama zmiana nastawienia psychicznego, praca nad poczuciem własnej wartości zmienia też wygląd zewnętrzny.
    Miałam okazję doświadczyć przemiany swojej psychiki i wyglądu na własnej skórze i obserwować też na innych kobietach. To fascynujące, jak jedna mała zmiana pociąga za sobą kolejne i kolejne, a potem wyłania się z tego zupełnie inna, odmieniona osoba. I jak się słyszy potem od innych – ale się zmieniłaś! I dla mnie to był wielki komplement, bo o to chodziło.
    Gratuluję Justyno takiej pozytywnej zmiany i życzę sukcesów.

  • jmazurki@poczta.onet.pl napisał(a):

    Kasiu, bardzo się cieszę, że Ty też przeszłaś zmianę, mało tego obserwowałaś ją również wśród otoczenia. Cieszę się zawsze gdy słyszę, że kobiety się na to decyzdują, że coś chcą zrobić ze swoim życiem. Czasem jak mają 30 lat a czasem jak mają 55 i wydaje im się, że na wszystko jest już za późno. Nigdy nie jest za późno na podnoszenie jakości swojego życia i uczucia zadowolenia z samej siebie! 🙂
    Pozdrawiam serdecznie!
    Justyna

Leave a Reply